Jego portret: Janusz Józefowicz

Janusz Józefowicz, fot. mat. prasowe T. Buffo

Janusz Józefowicz to aktor, reżyser, scenarzysta, choreograf, twórca kultowych musicali, dyrektor artystyczny warszawskiego Teatru Studio Buffo. W cyklu „Jego portret” przedstawiamy sylwetkę Janusza Józefowicza.

Październikowy spektakl „Hity Buffo” w Teatrze Studio Buffo. Na scenie, w eleganckim czarnym garniturze, Janusz Józefowicz jako konferansjer. Zapowiada kolejne piosenki, rozbawia widzów dowcipami i anegdotami, ma doskonały kontakt z publicznością. Pomimo skończonych 62 lat, ciągle ma pełno energii i pomysłów.

Miesiąc temu w gdyńskim Teatrze Muzycznym odbyła się premiera musicalu „Mistrz i Małgorzata” w jego reżyserii i choreografii, z muzyką Janusza Stokłosy. O zrobieniu tego musicalu Józefowicz marzył od dawna. Chciał powieść Bułhakowa opowiedzieć językiem teatralnym.

W środowisku teatralnym znany jest z silnej osobowości, pracoholizmu i perfekcjonizmu. Dla przyjaciół po prostu „Józek”.

Urodził się w Świeciu – mieście położonym w województwie kujawsko – pomorskim. Od małego miał zacięcie artystyczne. Będąc w podstawówce pilnował dzieci rolników. Żeby je czymś zająć inscenizował piosenki. W liceum miał swój zespół muzyczny, grał z kumplami na weselach. Ćwiczył taniec towarzyski.

„KTO MI POKAŻE W MYM ŻYCIU JAKĄŚ TREŚĆ?”

Kiedy miał 19 lat poszedł do lubelskiego kina Kosmos na kultowy film Milosa Formana „Hair”. Film go tak zafascynował, że tego samego dnia obejrzał go ponownie. Po projekcji Janusz usiadł na ławce i już wiedział, co chce w życiu robić. Mimo, że w latach 80., nikt musicalami w Polsce się nie zajmował.

Kiedy Janusz Józefowicz kończył liceum Telewizja Polska otworzyła Studium Taneczno – Wokalne, do którego postanowił zdawać. Dostał się. W studium zaczął się uczyć, m.in. tańca współczesnego, jazzowego. Na stypendium w czeskiej Pradze, stepowania.

W studium poznał tancerkę Danutę, z którą wkrótce się ożenił. Owocem tego małżeństwa jest córka Kamila, która też poszła w ślady ojca. Reżyseruje, kręci filmy dokumentalne.

Po studium Józefowicz trafił do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie, gdzie z kolegami z roku ćwiczył etiudy musicalowe. Na roku był m.in. z Anną Majcher, Mariuszem Czajką i Wojciechem Paszkowskim.

W listopadzie 1984 roku odbyła się premiera przedstawienia dyplomowego studentów IV roku Wydziału Aktorskiego PWST w Warszawie „Złe zachowanie” w reżyserii Andrzeja Strzeleckiego, z choreografią Janusza Józefowicza. Spektakl stał się wydarzeniem artystycznym. Grano go w stołecznym Teatrze Ateneum, a potem w Teatrze Rampa. Spektakl zagrano ponad 400 razy w całej Polsce, kilku krajach Europy i Stanach Zjednoczonych. Po bilety na przedstawienie ustawiały się kolejki.

„To był fantastyczny, twórczy czas” – wyznaje Józefowicz w jednym z wywiadów o pracy nad spektaklem „Złe zachowanie”.

W 1985 roku, w Teatrze Ateneum podczas pracy nad spektaklem „Brel” Józefowicz poznaje Janusza Stokłosę…

W 1988 roku powstaje Teatr Rampa na Targówku, którym kieruje Andrzej Strzelecki. Zaprasza do współpracy Józefowicza, który przygotowuje choreografię do kilku spektakli Strzeleckiego. Józefowicz czuje się jednak nie do końca spełniony, bo cały czas marzy o stworzeniu własnego musicalu.

Muical Metro

Musical „Metro”, fot. W. Pepliński

W 1990 roku Józefowicz otrzymuje od rządu amerykańskiego stypendium na sześciotygodniowy staż dla choreografów z całego świata. Przez rok prowadzi również zajęcia choreograficzne w Berlinie Zachodnim.

„DO METRA ZEJDŹ, TAM CAŁKIEM INNE RZĄDZĄ PRAWA”

Pomysł na musical podsuwa mu Zuzanna Olbrychska, która pokazuje mu libretto musicalu „Metro” sióstr Miklaszewskich. Józefowicz jest zachwycony. Okazuje się, że muzykę do musicalu napisał Przemysław Gintrowski. Dla Józefowicza muzyka Gintrowskiego jest jednak zbyt mroczna. Ostatecznie, muzykę do musicalu skomponuje Janusz Stokłosa. Brakuje tylko pieniędzy na realizację pomysłu.

W telewizyjnym programie Janusz Józefowicz opowiada Grażynie Torbickiej o pomyśle zrealizowania pierwszego polskiego musicalu. Program ogląda miłośnik musicali, biznesmen Wiktor Kubiak, który postanawia zainwestować pieniądze w produkcję „Metra”. Dla Janusza Józefowicza zaczyna się się przygoda życia, ale też i mordercza, dwuletnia praca nad przygotowaniem musicalu…

30 stycznia 1991 roku w Teatrze Dramatycznym w Warszawie odbyła się premiera musicalu „Metro”, Spektakl staje się wielkim wydarzeniem artystycznym. Przedstawienie grane jest w Teatrze Dramatycznym po 50 razy w miesiącu, przy wypełnionej po brzegi widowni. Tworzą się fankluby „Metra”, a fani oglądają spektakl po 100 -200 razy.

Zobacz: „Metro” – musical, który został stworzony z marzeń

Musical „Metro”, fot. W. Pepliński

Od 1997 roku przedstawienie można oglądać w Teatrze Studio Buffo. Przez 30 lat zagrano ponad 2400 spektakli „Metra”. Obejrzało je ponad 2 miliony widzów. Od występów  w „Metrze” swoje kariery zaczynali Edyta Górniak, Ewelina Flinta, Katarzyna Groniec, Doda, Robert Janowski czy Katarzyna Skrzynecka. W 1992 roku musical przez kilka tygodni pokazywany był w Teatrze Minskoff na Broadwayu.

„ŻYJ NA SWÓJ KOSZT, ZAKOSZTUJ ŻYCIA”

Po premierze „Metra” twórcy musicalu nie chcieli zmarnować potencjału jaki drzemie w młodych wykonawcach i postanowili otworzyć teatr. W 1992 roku pojawiła się szansa wynajęcia Teatru Buffo przy ul. Konopnickiej w Warszawie.

Premierą spektaklu „Do grającej szafy grosik wrzuć”, 4 września 1993 roku ruszył pierwszy prywatny teatr muzyczny w Polsce, Studio Buffo. Na scenie zespół artystów z „Metra”, w pomysłowej inscenizacji Janusza Józefowicza, śpiewało największe przeboje polskiej piosenki lat 50. Przedstawienie okazało się tak dużym sukcesem artystycznym i komercyjnym, że w latach 90. przygotowano drugą część spektaklu z piosenkami z lat 60.

janusz józefowicz

„Do grającej szafy grosik wrzuć”, fot. mat. prasowe teatru

Potem powstały jeszcze kolejne części przedstawień z przebojami następnych dekad „Obok Nas” i „Przeżyj to sam”. Sukcesem okazał się również monograficzne spektakle: „Nie opuszczaj mnie…”, z piosenkami Brela i „Elvis”, w którym Michał Milowicz zaśpiewał największe przeboje Elvisa Presleya. Pod koniec lat 90. powstał niezwykły spektakl „Tyle miłości”, w którym połączono technikę filmową z żywym planem i przedstawienie z piosenkami Wojciecha Młynarskiego „Niedziela na Głównym”.

Zobacz: „Wieczór Bałkański” w Teatrze Studio Buffo. Recenzja

Januszowi Józefowiczowi udaje się wypracować styl teatru muzycznego, który jest połączeniem wysokiego poziomu wykonawstwa młodego zespołu, dynamicznej choreografii, inteligentnego pastiszu wykonywanych na scenie utworów, w aranżacjach Janusza Stokłosy.

janusz józefowicz z zespolem

fot. mat. prasowe teatru

Janusz Józefowicz w latach 90. nie ograniczał się jednak tylko do pracy w swoim macierzystym Teatrze Studio Buffo. Przygotował m.in. choreografię do „Halki” w Teatrze Wielkim i musicalu „Crazy For You” w Teatrze Muzycznym Roma, współpracował m.in. z Theater am Goetheplatz w Bremen, berlińskim Volksbühne i wieloma teatrami w Polsce. Wyreżyserował familijny musical „Piotruś Pan” na deskach stołecznej Romy. Grał w filmach.

W połowie lat 90. przyszedł na świat jego syn Kuba, który dzisiaj gra rolę Jana w „Metrze”, występuję w filmach i serialach, komponuje muzykę.

„WIĘC ŚPIEWAJ O NIM MOŻE WRZUCI JAKIŚ GROSZ…”

Pod koniec lat 90. Janusz Józefowicz rozpoczął również reżyserować musicale w Rosji. Pierwszą premierą było „Metro” z obsadą rosyjskich artystów. Spektaklem zachwycił się ówczesny prezydent Rosji Borys Jelcyn. Do tej pory Józefowicz zrealizował w Rosji pięć tytułów musicalowych. Jego spektakle za każdym razem były doceniane przez rosyjskich widzów i środowisko. Dwukrotnie wraz z Januszem Stokłosą otrzymali tytuł „Legenda musicalu” przyznawany przez środowisko teatralne w Moskwie.

„100 lat polskiej piosenki”, fot. mat. prasowe teatru

Jak wielokrotnie podkreślał Janusz Józefowicz, praca na spektaklem, nie kończy się na premierze. Musical to gatunek, który wymaga od zespołu żelaznej samodyscypliny, pracy nad sobą, pokonania lenistwa i walki ze swoimi słabościami. Każde spektakl ma być zagrany tak, jakby był ostatnim w życiu.

„Praca w teatrze muzycznym jest ogromnym wysiłkiem fizycznym, porównywalnym ze sportem wyczynowym. Nie da się uniknąć łez. Czasami zdarzało się, że krzyczałem, bo tego wymaga moja praca. Jeśli chcę coś osiągnąć, muszę umieć zdyscyplinować ludzi, motywować ich” – mówi Józefowicz.

W ostatnich dwóch dekadach Janusz Józefowicz wspólnie ze Stokłosą zrealizowali cieszące się dużą popularnością musicale „Panna Tutli – Putli”, „Romeo i Julia”, wodny musical „Romeo i Julia w 3D” i „Piotruś Pan”.

Deszcz

„Romeo i Julia w 3D”, fot. materiały pras. teatru

Znany ze znakomitych pomysłów Józefowicz wpadł na pomysł, aby połączyć w teatrze trójwymiarową technikę 3D, która dotąd była używana tylko na kinowym ekranie. W spektaklu nie ma typowej dla teatru scenografii, a jej funkcję pełnią przygotowane przez studio Platige Image animacje, które są oglądane przez widownię w specjalnych okularach. Widzowie mają wrażenie, jakby wyświetlane na ekranie animacje, były na wyciągnięcie ręki.

Technikę 3D Janusz Józefowicz wykorzystał w musicalu „Polita”, którego główną bohaterką jest legenda kina niemego Pola Negri. W roli głównej wystąpiła Natasza Urbańska.

„JEŚLI MIEJSCE PRZY SOBIE CHOĆBY MAŁE MI DA…”

Natasza Urbańska pojawiła się w Teatrze Studio Buffo mając 13 lat. Razem z przyjaciółką poszła na casting do musicalu „Metro”. Początkowo miała koleżance tylko kibicować. Postanowiła jednak spróbować swoich sił i wziąć udział w castingu. „Józek”, spytał, ile ma lat. Usłyszała od niego, że jest za młoda na występy na scenie. Będąc w drugiej klasie liceum, za namową taty, Natasza poszła na casting do teatru po raz drugi. Została przyjęta do Teatru Studio Buffo jako tancerka. Dziś Natasza jest gwiazdą Teatru Studio Buffo.

„Niewielu jest aktorów na świecie, którzy mogą się pochwalić taką wszechstronnością(…) Natasza to skarb. Poza tym jest fantastycznym partnerem w procesie tworzenia spektaklu. Kiedy zaczynam tworzyć choreografię, mam pewną wizję, potrzebuję wtedy człowieka, który ma wystarczającą cierpliwość, plastyczność i umie słuchać, żeby na nim lepić rolę. I Natasza to potrafi – mówi Janusz Józefowicz.

Janusz Józefowicz i Natasza Urbańska podczas prób, lata 90., fot. mat. teatru

Zobacz: Natasza Urbańska – o niej jest głośno. Portret artystki

16 sierpnia 2008 roku Janusz Józefowicz poślubił Nataszę Urbańską. Owocem ich związku jest nastoletnia dziś córka Kalina.

fot. mat pras. teatru

Wolne chwilę para spędza w swoim zabytkowym domu z ogrodem. Hodują kury, jedzą tylko to, co sami wyhodują. Z wyjątkiem chleba wszystko mają swoje: nabiał, jajka, zioła, drób, warzywa. Na terenie ich posiadłości rosną jabłonie, drzewa gruszy, śliwki.

Z wyhodowanych ziół i owoców „Józek” robi nalewki lecznicze. Kilka lat temu zainteresował się zielarstwem. Chciałby kiedyś napisać zielnik z prawdziwego zdarzenia.

Co roku, w lipcu w swoje urodziny „Józek” organizuje przyjęcie na które zaprasza artystów i pracowników teatru. Świętują, cieszą się wspólnymi chwilami.

„MARZENIA SPEŁNIŁY SIĘ”

Ostatnie miesiące z powodu pandemii koronawirusa, były dla Janusza Józefowicza trudne. Zamknięto na wiele miesięcy teatry. Utrzymujący się z wpływów z biletów prywatny Teatr Studio Buffo, mógł zbankrutować. Zespół teatru z dnia na dzień został bez środków do życia. Na szczęście, udało się teatr od bankructwa uratować.

Zobacz: Prywatne teatry, czyli „pchanie taczek na Giewont

Teatr Studio Buffo wkrótce obchodzić będzie trzydziestolecie istnienia. Janusz Józefowicz i Janusz Stokłosa stworzyli artystyczny tandem, który od trzech dekad kieruje sceną przy ul. Konopnickiej.

„Prowadzenie teatru jest trudne i czasochłonne, ale daje poczucie satysfakcji. Z Januszem Stokłosą doskonale się w Buffo uzupełniamy. Podobnie myślimy o sprawach artystycznych i zawodowych, o teatrze, sztuce. To stanowi istotę naszego „związku”. Mamy tendencję do mówienia prawdy prosto z mostu, a to często rani ludzi. Bywa nawet, że nie odzywamy się do siebie całymi miesiącami, ale to absolutnie nie przeszkadza nam w pracy. Rzadko spotykamy się prywatnie, ale mamy chyba świadomość, że jeden może na drugiego liczyć w każdej sytuacji”  – mówi Józek.

Janusz Józefowicz nie zwalnia tempa. Planuję ekranizację „Metra”. Trwają pracę nad ekranizacją „Polity”. Chce zrobić polski film muzyczny z prawdziwego zdarzenia. W planach są również kolejne projekty teatralne.

Ps: Śródtytuły to fragmenty piosenek z musicalu „Metro”.

Maciej Łukomski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.