Krystyna Janda – Mistrzyni monodramów

Krystyna Janda jako "Shirley Valentine"

Krystyna Janda w kultowym monodramie „Shirley Valentine”, fot: Adam Kłosiński/ mat. teatru

Monodram jest najtrudniejszą formą wypowiedzi teatralnej. Wymaga znakomitego warsztatu aktora, świadomości siebie i umiejętności panowania nad widzami. Nic więc dziwnego, że po monodram sięgają tylko najwięksi artyści sceny: Teresa Budzisz -Krzyżanowska, Joanna Szczepkowska, Katarzyna Figura, Janusz Gajos, Jerzy Stuhr, Jan Peszek czy Krystyna Janda, która ma w swoim aktorskim dorobku 10 monodramów.

„Od kiedy pamiętam, z natury zawsze byłam „solistką” (…). Teatr jednego aktora to wspaniałe zadanie i w naszym systemie organizacji teatrów – najprostsze do zrealizowania. Poza tym to wielki sprawdzian (…). Teatr jest albo dobry, albo zły, monodramów to też dotyczy, (…) uwielbiam być z publicznością sam na sam, (…) monodram to okrutna konfrontacja i bezlitosny sprawdzian. (…) – mówiła w jednym z wywiadów Krystyna Janda o swoim udziale w spektaklach jednego aktora.

BIAŁA BLUZKA

Debiutancki monodram Krystyny Jandy Biała Bluzka, oparty na opowiadaniu Agnieszki Osieckiej to historia Elżbiety nie mogącej sobie poradzić z osobistym życiem i Polską lat stanu wojennego. Premiera  Białej Bluzki  odbyła się w marcu 1987 roku, podczas Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Kolejne spektakle grane były w warszawskim Teatrze Ateneum i gościnnie, na scenach polskich miast. Przedstawienie szybko zyskało status „kultowego”, a Krystyna Janda otrzymała za tę rolę liczne nagrody.

Krystyna Janda w "Biała Bluzka"

Fot: Robert Jaworski/ mat. prasowe teatru

W 2010 roku, aktorka powróciła do tego tytułu, przygotowując nową wersję monodramu na scenie Och – Teatru. W recenzjach ze spektaklu krytycy podkreślali, że rola Elżbiety w interpretacji Krystyny Jandy nabrała po latach nowych znaczeń. Spektakl do dziś zagrano ponad 150 razy.

SHIRLEY VALENTINE

Kiedy na początku lat 90. Krystyna Janda postanowiła zagrać monodram Shirley Valentine  Russela, wiele osób odradzało jej występ w tej mało ambitnej, bulwarowej sztuce. Aktorka postawiła jednak na swoim i stworzyła przedstawienie, które opowiada o pani domu, która postanawia zmienić swoje życie. Nikt nie przypuszczał, że spektakl wystawiony na scenie warszawskiego Teatru Powszechnego, stanie się jedną z aktorskich wizytówek Krystyny Jandy. Monodram szybko zyskał status kultowego. Po jego obejrzeniu kobiety zmieniały swoje życie, a studenci pisali o nim dyplomowe prace. Dziś Shirley Valentine  jest – obok musicalu Metro – bodaj największym teatralnym przebojem stolicy, wielokrotnie pokazywanym na scenach w kraju i zagranicą. Aktorka podkreślała wielokrotnie, że mimo zagrania ponad 1000 przedstawień, wcielanie się w rolę Shirley nadal daje jej wiele satysfakcji.

Krystyna Janda w "Shirley Valentine"

Fot: Adam Kłosiński/ mat. prasowe T. Polonia

Doskonale widać to na scenie Teatru Polonia, gdzie przeniesiono spektakl po odejściu Krystyny Jandy z Powszechnego. Artystka ubrana w kolorowe ubrania i perukę tworzy pełnokrwistą postać niepozbawioną wad i zalet. Jednocześnie bawi oraz wzrusza widzów, nadaje spektaklowi odpowiedni rytm, świetnie puentuje niepozbawiony licznych kolokwializmów tekst Russella. Przede wszystkim jednak potrafi przez dwie godziny skupiać na sobie uwagę widzów. Tworzy portret ciepłej, przebojowej kobiety, która ma dość monotonnego życia pozbawionego szaleństw i przyjemności. Kiedy nadarza się okazja wyjazdu do Grecji bohaterka, mimo wielu wątpliwości, decyduje się na wycieczkę. Wkrótce okaże się, że była to najlepsza decyzja w jej życiu… Podczas opowieści Shirley o tym, jak wygląda jej życie, które sprowadza się do podania mężowi obiadu i wysłuchania jego awantur, na widowni co chwilę słychać głośny śmiech. Prawdopodobnie sugeruje on, że takie sytuacje są dobrze znane widzom.

Tylko czy naprawdę jest się z czego śmiać? Pod komediową warstwą spektaklu autor Edukacji Rity, zawarł gorzką prawdę o tym, jak rolę żony postrzegają mężczyźni. Zrozumiały to setki kobiet przychodzące po spektaklu do aktorki ze łzami w oczach. Dla nich przedstawienie stało się czymś więcej niż tylko miłym wieczorem w teatrze. W tym tkwi siła tekstu Russela – daje kobietom nadzieję i wiarę, że może być inaczej. Dla niejednej obejrzenie spektaklu Krystyny Jandy stało się początkiem nowego lepszego życia…

Plakat "Shirley Valentine"

fot: materiały prasowe Teatru Polonia

„Wielu widzów mówiło mi, że para z gotujących się na scenie – naprawdę! – ziemniaków i zapach smażonych, sadzonych to jedno z największych doznań wieczoru. Szkoda byłoby rezygnować z tych efektów. Sama się z siebie śmieję, że po tylu spektaklach zdarza mi się w trakcie spektaklu zastanawiać, czy odpowiednio dosoliłam ziemniaki, czy nie będą za mało słone. Zdarza mi się denerwować, że jajecznica jest niedostatecznie ścięta, a mąż, czyli teatralny inspicjent, już dzwoni do drzwi.” „(…) I pomyśleć, że żaden z dyrektorów nie chciał tego wystawić (…), dopiero jak namówiłam wrocławski Impart na produkcję, mój teatr się dołączył, a Maciek podjął się reżyserii, za co mu jestem wdzięczna. Koszt produkcji zwrócił się po dziesięciu spektaklach”- mówiła Krystyna Janda w jednym z wywiadów o roli Shirley.

KOBIETA ZAWIEDZIONA

Premiera Kobiety Zawiedzionej, według prozy Simone de Beauvoir, odbyła się w kwietniu 1994 roku w Teatrze Powszechnym. Aktorka prezentuje fragmenty pamiętnika kobiety, której małżeństwo rozpada się po 20 latach. Spektakl przeplatany był francuskimi piosenkami, w tłumaczeniu Jeremiego Przybory, które w interpretacji Krystyny Jandy nabrały nowych znaczeń.

MARIA CALLAS

Premiera spektaklu Maria Callas – Lekcja Śpiewu  Terrence McNally, w reżyserii Andrzeja Domalika, odbyła się we wrześniu 1997 roku, w warszawskim Teatrze Powszechnym. Spektakl okazał się wielkim sukcesem artystycznym (zagrano 200 spektakli) i zebrał świetne recenzje. W przedstawieniu Krystynie Jandzie partnerował debiutujący na warszawskiej scenie Cezary Żak oraz śpiewacy operowi.

Akcja spektaklu rozgrywa się podczas lekcji śpiewu, jakich udzielała u schyłku życia Maria Callas młodym śpiewakom. Podczas tych spotkań śpiewaczka przywołuję  tragiczne i śmieszne wydarzenia ze swojego życia… Przygotowując się do spektaklu, Krystyna Janda rzuciła palenie, przeczytała poświęcone Callas biografie i obejrzała spektakle z jej udziałem.

Plakat "Marii Callas"

Fot: mat. prasowe teatru

Po 18 latach aktorka wróciła do tej roli. We wrześniu 2015 roku w Och -Teatrze odbyła się premiera nowej wersji przedstawienia Maria Callas – Lekcja Śpiewu. Spektakl w reżyserii Andrzeja Domalika spotkał się ze znakomitym przyjęciem krytyki i publiczności.

„To najlepsza rola od lat Krystyny Jandy” – można było przeczytać w popremierowych recenzjach.

Do marca 2018 roku zagrano 104 spektakle.

MARLENE

„Aktorka od zawsze fascynowała się życiem Marlene Dietrich: Dlaczego Marlena?

„Zawsze mnie fascynowała. Odkąd pamiętam słucham jej śpiewu. Gardłowy niski głos bez cienia naiwności i ciepły ironiczny uśmiech na każdy temat, a szczególnie na temat mężczyzn i wszystkich związanych z nimi historii, opowiadanych w piosenkach. Ironia, inteligencja i poczucie humoru. Pociągało mnie to, od zawsze. (…) Ta najbardziej znana na świecie Niemka, wystąpiła publicznie i na oczach całego świata, przeciwko Hitlerowi, nazizmowi, antysemityzmowi, swojemu kraju, Niemcom. Znałam zawsze jej piosenki na pamięć, po niemiecku. Kiedyś w Paryżu zaśpiewałam do smutnego z jakiegoś powodu niemieckiego reżysera, Petera Keglevica, początek jednej z jej piosenek. Zagrałam potem w jednym z jego filmów, zaśpiewałam przy okazji tej roli trzy piosenki Marleny. Podobno Pani Dietrich słyszała to nagranie, miała jakoby powiedzieć, że mam poczucie humoru, usłyszała, że ją lekko pastiszuję, ale zapewne usłyszała też, że robię to w hołdzie dla niej. (…) ” mówiła w wywiadzie Krystyna Janda.

Premiera monodramu Marlene, odbyła się w marcu 1999 roku, we wrocławskim „Imparcie”. Spektakl z sukcesem grany był gościnnie na scenach w kraju i zagranicą.

MAŁA STEINBERG

Krystyna Janda, kiedy obejrzała Małą Steinberg  w Wielkiej Brytanii, postanowiła kupić prawa autorskie i wyprodukować spektakl w Polsce. Polska prapremiera sztuki Lee Hall Mała Steinberg  odbyła się w październiku 2001 roku w warszawskim Teatrze Studio. Bohaterką monodramu jest dotknięta autyzmem, chora na raka dziewczynka.

„Od dawna szukałam tekstu, który by mnie obchodził bardziej jako człowieka niż aktorkę” – mówiła Krystyna Janda w jednym z wywiadów przed premierą spektaklu. Aktorka sama przedstawienie wyreżyserowała, dobrała muzykę i zagospodarowała przestrzeń. Przed premierą, żeby lepiej zrozumieć graną przez siebie bohaterkę spotykała się z dziećmi chorymi na autyzm. Inspiracją w budowaniu roli był dla niej hinduski chłopiec, który pomimo swojej choroby jest geniuszem.

Aktorka zagrała spektakl bez makijażu, w piżamie, siedząc na podłodze, grając całą masę zachowań autystycznych. Przedstawienie zostało świetnie przyjęte przez krytykę, która doceniała kunszt aktorski Krystyny Jandy. Recenzenci podkreślali również, że aktorka stworzyła wielki i ważny spektakl, który jest czymś więcej, niż zwykłym przedstawieniem. Część dochodu z biletów zostało przekazane dla fundacji, której podopiecznymi są autystyczne dzieci.

UCHO, GARDŁO, NÓŻ

Krystyna Janda w "Ucho, gardło, nóż"

Fot: Adam Kłosiński/ mat. prasowe teatru

Monodram Ucho, gardło, nóż  powstał na podstawie książki Vedrany Rudan, o tym samym tytule. Bohaterką spektaklu jest pół Chorwatka Tonka Babić, która podczas bezsennej nocy opowiada w wulgarny sposób o okrucieństwach konfliktu na Bałkanach, cynizmie władzy i swojej samotności. Wstrząsający spektakl z wielką rolą Krystyny Jandy, miał swoją premierę w listopadzie 2005 roku w Teatrze Polonia. Rola Tonki w Ucho, gardło, nóż, dała aktorce możliwość rozwinięcia całego bogactwa środków wyrazu od jadu, goryczy po komizm.

Przedstawienie zostało zagrane ponad 210 razy. W lutym 2018 po 13 latach wystawiania monodramu, spektakl zszedł z afisza.

SKOK Z WYSOKOŚCI

Krystyna Janda w "Skok z wysokości"

Fot: Adam Kłosiński/ mat. prasowe teatru

Spektakl był rodzajem zabawy teatralnej, do której została włączona publiczność przedstawienia, która otrzymywała przy wejściu na widownię kartki z rolami. Bohaterką monodramu jest 50 -letnia kobieta cierpiąca na lęk wysokości, która próbuję skoczyć z wieży do basenu podczas wakacji w Grecji. Premiera przedstawienia na podstawie sztuki Leslie Avazian, odbyła się latem 2006 roku, na scenie „Fioletowe Pończochy” Teatru Polonia i okazała się dużym sukcesem.

Skok z wysokości  to mniej niż spektakl. Więcej niż zwykła zabawa latem w mieście. Olśniewający w swej prostocie pomysł pozwala na spędzenie wieczoru w przyjemnej, relaksującej atmosferze z aktorką na wyciągnięcie ręki, z poczuciem lekkiej adrenaliny, że nic do końca w tej zabawie nie jest przewidywalne. Z pamiątką w postaci paru słów na kartce, które powiedziało się w prawdziwym teatrze. Polonia znów zarobiła – na siebie, na renomę i na zasłużone wakacje Jandy” – napisała o przedstawieniu Iza Natasza Czapska.

DANUTA.W

Krystyna Janda jako "Danuta .W"

Fot: Karolina Wolf/ mat. prasowe teatru

Spektakl  Danuta. W  powstał na kanwie książki Danuty Wałęsy Marzenia i tajemnice, opracowanej przez Piotra Adamowicza. W odważnej autobiografii autorka opowiada o życiu u boku Lecha Wałęsy i codzienności w komunistycznym kraju.

Krystyna Janda przed premierą tak mówiła o swojej roli:

„Ten spektakl i ta rola, z legendarnym przywódcą Solidarności i Prezydentem Polski w tle, to jedno w największych moich wyzwań życiowych, nie tylko zawodowych,ale także ludzkich i obywatelskich. Każdego dnia wyznania pani Danuty Wałęsowej budzą mój podziw i wzruszenie. Prostota i szczerość tych wypowiedzi zdumiewa i wywołuje szacunek. Wszystko to budzi ochotę, aby w ogóle historię Polski opowiedzieć od strony kobiet”.

Premiera „Danuty. W” odbyła się w październiku 2012 roku, w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku, a dzień później na scenie Teatru Polonia. Podczas gdańskiej premiery na widowni pojawili się Danuta i Lech Wałęsa.

Krystyna Janda znana z ekspresyjnego sposobu grania jest tym razem na scenie wyciszona. Relacjonuje historię życia bohaterki spektaklu szeptem, robiąc dłuższe przerwy między kolejnymi partiami tekstu, akcentując w ten sposób to, co najważniejsze w opowieści. Ten oszczędny styl grania doskonale łączy się z prostotą inscenizacyjną. Na scenie krzesło, stół za którym ubrana na szaro aktorka piecze jabłecznik, które jest popisowym ciastem Danuty Wałęsy. Jeden punktowy reflektor oświetla twarz Krystyny Jandy, a w tle wielki ekran, na którym wyświetlane są wstrząsające filmy z czasów strajków oraz codziennego życia PRL- u. Nie ma muzyki, wielkiej scenografii. Jest słowo i wzruszająca, czasem zabawna historia (nie) zwykłej kobiety, której codzienne życie wyznaczały kolejne porody, zakupy i opieka nad dziećmi. Przedstawienie okazało się wydarzeniem artystycznym sezonu 2012/13 i zdobyło szereg nagród teatralnych oraz uznanie krytyki. Spektakl pokazywany był na wielu scenach w kraju. Dotychczas zagrano ponad 150 spektakli.

ZAPISKI Z WYGNANIA

"Zapiski z wygnania"

Fot: Katarzyna Kural Sadowska/ mat. prasowe teatru

„Zapiski z wygnania” to najnowszy monodram Krystyny Jandy przygotowany wspólnie z Magdą Umer w pięćdziesiątą rocznicę wydarzeń marcowych. Spektakl oparty jest na wspomnieniowej książce Sabiny Baral, dwudziestoletniej emigrantki roku 1968, która wyjechała razem z rodzicami.

Ubrana na czarno aktorka, na pustej scenie Teatru Polonia opowiada wstrząsającą historię młodej dziewczyny, która musi znosić antysemickie naciski. Spektakl został znakomicie przyjęty przez krytyków teatralnych i publiczność.

Maciej Łukomski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.