Musical „Metro” ma 30 lat. Jak występy w „Metrze” wspominają artyści związani z tym spektaklem?

metro

Musical „Metro”, fot. W. Pepliński

„Metro” to legendarny polski musical, który obchodzi właśnie swój jubileusz. Genialna muzyka Janusza Stokłosy, tętniące emocjami libretto sióstr Miklaszewskich i ponadczasowe teksty piosenek poruszające fundamentalne wartości, nowatorska inscenizacja Janusza Józefowicza wykorzystująca m.in. lasery i ultrafiolet, oraz pasja i energia młodych wykonawców, sprawiły, że musical skradł serca kilku milionom widzów. Dla wielu z nich, oglądających „Metro” nawet i po 300 razy, to kawał życia, niepowtarzalna przygoda, a spektakl wrył się głęboko w ich serca i umysły, stając się ich teatralnym DNA.

Trzydzieści lat temu, 30 stycznia 1991 roku w warszawskim Teatrze Dramatycznym odbyła się prapremiera musicalu „Metro” z udziałem m.in.: Edyty Górniak, Roberta Janowskiego, Moniki Ambroziak i Katarzyny Groniec.

Przez te trzy dekady, w blisko 2.5 tysiąca (!) spektakli „Metra”, zagrało kilkadziesiąt uzdolnionych wokalnie i tanecznie wykonawców, dla których występy w musicalu stały się spełnieniem marzeń i trampoliną do kariery. Z okazji jubileuszu przedstawienia, postanowiliśmy porozmawiać z kilkunastoma z nich, i spytać ich o wspomnienia związane z musicalem.

MONIKA AMBROZIAK

Monika Ambroziak w 1990 roku wygrała casting do „Metra”, w którym zagrała rolę rezolutnej grubaski. W musicalu „Metro”, występowała nieprzerwanie przez 24 lata. Aktorka zagrała w ponad 2000 spektakli tego najsłynniejszego polskiego musicalu. Jak wspomina swoją przygodę z „Metrem”?

„Cieszę się, że mogłam występować  w „Metrze” – spektaklu, który zapisał się w historii polskiego teatru i wywrócił moje życie do góry nogami. Traktuję udział w tym przedstawieniu jako wielką życiową przygodę podczas której wiele się nauczyłam i rozwinęłam wokalnie i aktorsko, choć czasami było bardzo ciężko. Dzięki udziałowi w tym spektaklu, miałam okazję zagrać w teatrze na Broadwayu, co było dla mnie ogromnym przeżyciem. Podczas pracy przy „Metrze”, poznałam wiele wspaniałych osób, z którymi do dziś mam kontakt. Przede wszystkim pracując w teatrze, poznałam mojego partnera Krzysztofa, z którym mam cudowną córkę Zosię”.

metro

Od lewej: Monika Ambroziak, Wojciech Dmochowski, Joanna Jagła w spektaklu „Metro”. Fot. W. Glinka

Zobacz: „Metro” – musical, który został stworzony z marzeń

PAWEŁ HARTLIEB

Paweł Hartlieb, kiedy był małym chłopcem uczęszczał na zajęcia do zespołu „Gawęda”. Zajęcia odbywały w Pałacu Kultury, w którym mieści się również Teatr Dramatyczny, gdzie grane było „Metro”. Po zajęciach, Paweł wielokrotnie zakradał się na widownię teatru, aby oglądać musical. Nie przypuszczał pewnie, że kiedyś sam w „Metrze” będzie występował. 4 września 1994, w dniu swoich dwudziestych urodzin, zadebiutował w Teatrze Studio Buffo śpiewając partię solową w piosence „Dwudziestolatki” w spektaklu „Grosik 2”. Przez osiem lat występował również w musicalu „Metro”. Aktor zagrał w ok. 900 spektakli „Metra”.

Metro

Paweł Hartlieb w musicalu „Metro” (koszula w paski), fot. archiwum prywatne aktora

„Występy w „Metrze” były dla mnie spełnieniem marzeń nastolatka, który wyrósł z „Gawędy”. Pierwsza i druga obsada „Metra” wprowadziła mnie w tajniki musicalu i stanąć na scenie razem z Nimi było i do dziś jest ogromnym zaszczytem . Czas, który był moim debiutem scenicznym i w „Metrze” i w Studio Buffo, czyli początek lat 90., był również moim wejściem w dorosłość życiową i sceniczną. Nie wyobrażam sobie inaczej przeżyć tych lat pełnych wolności, szczęścia i zwykłej ludzkiej serdeczności podczas koncertów i występów w całej Polsce”.

metro piosenka uciekali

Musical „Metro”, fot. W. Pepliński

NATASZA URBAŃSKA

Natasza Urbańska z „Metrem” związana jest od ponad dwóch dekad. W musicalu „Metro”, nie tylko tańczyła, ale także grała główną rolę Anki. Obecnie, artystkę w tym spektaklu, można głównie zobaczyć podczas wyjazdowych przedstawień.

„Kiedy miałam 13 lat razem z koleżanką poszłam na przesłuchania do „Metra”. Początkowo miałam przyjaciółce tylko kibicować. Postanowiłam jednak spróbować swoich sił i wziąć udział w castingu. Kiedy doszłam do ostatniego etapu, Janusz Józefowicz, spytał mnie się, ile mam lat. Skłamałam, że mam 14, powiedział mi, że jestem za młoda na występy w teatrze. Wyszłam obrażona.

W liceum, poszłam ponownie na casting do teatru. Zostałam przyjęta. Zaczęłam tańczyć w spektaklach. Po kilku latach pracy w teatrze, usłyszałam od znajomego, że nieźle śpiewam. Postanowiłam pójść na przesłuchania do Janusza Stokłosy, który uznał, żebym lepiej tańczyła. Nie dałam jednak za wygraną i postanowiłam uczyć się śpiewać. Pewnego razu Józefowicz zapytał mnie, czy chciałabym zatańczyć „Szyby”. „Chciałabym to zaśpiewać” – odpowiedziałam mu.

natasza urbańska

Natasza Urbańska w musicalu „Metro”, Fot. mat. prasowe teatru

Pewnego dnia zachorowała Beata Wyrąbkiewicz, która wcielała się w „Metrze” w rolę Anki. Trzeba było szybko zrobić zastępstwo. Dostałam szansę zagrania głównej roli w kultowym musicalu. Byłam strasznie stremowana. Pierwszy raz z mikrofonem w ręku. Zagranie Anki w „Metrze” to było dla mnie spełnieniem marzeń”.

VIOLETTA KLIMCZEWSKA

Violetta Klimczewska po skończeniu warszawskiej szkoły baletowej, tańczyła przez pięć lat w Teatrze Wielkim w Warszawie. W 1990 roku znalazła się w premierowej obsadzie musicalu”Metra”. Jak wspomina tamten czas?

„Czas powstawania „Metra” był unikalny i dla mnie wyjątkowy. Nigdy potem w całej mojej karierze nie doświadczyłam takiego procesu, a występowałam na wielu scenach teatralnych świata i współpracowałam z wieloma artystami. Nigdy już nie spotkałam tylu artystów, z którymi nawiązałam tak silny kontakt, który przerodził się w głęboką więź, która trwa do dzisiaj. I to jest dla mnie najcenniejszym aspektem mojego udziału w „Metrze”.

Metro violetta klimczewska

Violetta Klimczewska w musicalu „Metro”, fot. W. Glinka

Ktokolwiek znalazł się w pierwszej obsadzie „Metra” miał nie tylko talent wokalny lub taneczny, albo aktorski, ale przede wszystkim wszyscy mieliśmy ogromną pasję w sercu do oddania w czasie procesu tworzenia i później, wszystkiego co tylko było najlepsze w nas, najfajniejsze. To te talenty ludzi w połączeniu z charyzmą choreograficzno – reżyserską Janusza Józefowicza, muzyką Janusza Stokłosy, librettem Agaty Miklaszewskiej i Maryny Miklaszewskiej, to ta mieszanka stworzyła przedstawienie, które żyje do dziś.

Metro Paweł orłowski

Musical „Metro”, fot. W. Pepliński

Znaczenie powstawania i zaistnienia musicalu „Metro” było wielowymiarowe. Walczyliśmy o siebie na scenie, ale też o istnienie w nowej rzeczywistości Polski, walczyliśmy o nowy rozdział w historii polskiego teatru niesponsorowanego przez rząd. Do końca nie było wiadomo, czy będzie sukces czy nie. Był sukces 30 lat temu i teraz „Metro” wchodzi do historii teatru polskiego z kolejnym sukcesem jakim jest jego 30 lecie realizowania się, jego wielopokoleniowość i jego obecność na scenie Teatru Studio Buffo do dzisiaj. Wielkie Gratulacje! W Teatrze Dramatycznym – czułam się na tej scenie jak w domu, była tam pewna magia, którą czułam w powietrzu, która mnie bardzo inspirowała.

Muical Metro

Musical „Metro”, fot. W. Pepliński

Nie zapomnę miesiąca prób, które mieliśmy w październiku przed premierą, które zaczynały się o 16 i kończyły się o 4 tej nad ranem. Czasem o 1-2 w nocy wszyscy ze zmęczenia dostawaliśmy takiego napadu śmiechu, że najgłupsze z głupstw potrafiło nas rozśmieszyć i niełatwo było tego opanować, no i pracować. Uwielbiałam te momenty.

Bardzo wzruszające były listy od fanów, ale absolutnie niesamowite było to, że niektóre fanki „Metra” tak często bywały na próbach i przedstawieniach i tak dobrze nas znały, że potrafiły powiedzieć mi czy miałam lepszy, czy gorszy dzień na scenie.

Metro ma  30 lat

Fot. mat. prasowe teatru

Moje najbardziej ulubione momenty w „Metrze” to m.in.: latanie w pięknym zielonym laserowym korytarzu w piosence „A ja nie”, bardzo emocjonalny dla mnie taniec w trakcie piosenki „Szyby”, „Wieża Babel”, „Hasła”, w „Pieniądzach” tzw. mój przerywnik, gdzie skakałam jak najwyżej tylko potrafiłam, sekwencja stepowania i „Litania”.

Musical Metro

Musical „Metro” w latach 90., fot. W. Glinka

GRZEGORZ KOWALCZYK

Grzegorz Kowalczyk w 1990 roku dostał się do premierowej obsady musicalu „Metro”. Z musicalem związany był ponad dziesięć lat. Zatańczył w ok. 1300 spektaklach „Metra”.

„Udział w  musicalu „Metro” był dla mnie niesamowitą szkołą życia. Życiową przygodą. Z dużym sentymentem wspominam tamten czas. Sporo się nauczyłem i poznałem wiele wspaniałych osób. Do dziś pamiętam niektóre układy choreograficzne z „Metra”. Pamiętam, jak zaczęliśmy grać „Metro” po premierze. Były akurat ferie i wiele osób wyjechało z Warszawy. Zajętych było 80 miejsc. Musieliśmy się nauczyć grać do takiej ilości osób. „Józek” (Janusz Józefowicz), powiedział nam wtedy, że ta ilość w niczym się nie różni od pełnej widowni.

Po feriach rozpoczął się szał na musical „Metro”. Fani 15- 16 letni koczujący pod teatrem. Ich wyznania miłosne do aktorów wypisywane na murach Teatru Dramatycznego, autografy. Wspaniały czas! Dziś te osoby na „Metro” przyprowadzają swoje dzieci.”

Musical Metro Grzegorz Kowalczyk szpagat

Grzegorz Kowalczyk w musicalu „Metro”, fot. W. Glinka

Zobacz: „Metro” ma 28 lat. Jak potoczyły się losy osób z premierowej obsady musicalu?

JERZY GRZECHNIK

Jerzy Grzechnik od czternastu lat gra w musicalu „Metro” jedną z głównych ról – rolę zbuntowanego Jana, którą w przeszłości grali m.in Robert Janowski i Dariusz Kordek. Czym dla niego są występy w legendarnym musicalu?

Musical „Metro” od zawsze był dla mnie legendą, podobnie jak jego twórcy oraz cała pierwsza obsada, którą podziwiałem jako nastolatek z drugiego balkonu w Teatrze Dramatycznym na początku lat 90. Nigdy nie przypuszczałem, że stanę się częścią tego wyjątkowego musicalowego dziedzictwa.

Jestem po Zarządzaniu na UW i  można powiedzieć, że przypadek sprawił, że w 2007 roku trafiłem do Buffo. Myślałem, że spadnę z krzesła, kiedy niemal od razu po przejściu castingu, dotarła do mnie wiadomość, że zagram Jana w „Metrze”. Skakałem ze szczęścia na myśl o byciu w trzecim planie tego musicalu, ale główna rola? To było jak grom z jasnego nieba!

Musical Metro Jerzy Grzechnik

Jerzy Grzechnik jako Jan w musicalu „Metro”, fot. W. Pepliński

Z mojej premiery pamiętam tylko ukłony i aplauz widowni, który do dziś dźwięczy mi w uszach. Nie wiem jak mi poszło, ale musiało być nieźle, skoro do dziś jestem w obsadzie. A tym samym, o ile się nie mylę, gram główną rolę najdłużej ze wszystkich „Janów”, bowiem rozpoczął się właśnie mój 14 rok w „Metrze”.

Anegdotami mógłbym sypać jak z rękawa – od artystów potykających się na scenie o schody, o własne nogi, tłukących znicze, prujących spodnie, skręcających kostki, kruszących sobie zęby, poprzez aktorów zapominających teksty piosenek lub mylących kwestie mówione, robiących szybkie nietypowe zastępstwa, mdlejących za kulisami, dostających wylewów na strunach głosowych, aż po ataki śmiechu w poważnych sytuacjach (chociażby podczas narracji „dorosłej Anki” omyłkowo puszczonej przez akustyków w dziesięciokrotnym tempie).

Musical "Metro"

Musical „Metro”, fot. W. Pepliński

Niestety w 2020 roku pandemia dała nam ostro popalić i większość „Metr” została odwołana, a w tym roku na razie nie zagraliśmy jeszcze żadnego spektaklu. Bez względu na to, co będzie dalej – emocje, wspomnienia i doświadczenie zawodowe jakie zdobyłem w tym musicalu pozostaną ze mną na zawsze i bez wątpienia będę z nich czerpał do końca życia:) – mówi Jerzy Grzechnik.

Rozmawiał: Maciej Łukomski

Ps: Dziękuję wszystkim bohaterom artykułu, że zgodzili się opowiedzieć o swojej przygodzie z „Metrem”:). Niestety, nie wszyscy artyści związani kiedyś z musicalem, których prosiłem o podzielenie się wspomnieniami, zgodzili się porozmawiać.

2 odpowiedzi na “Musical „Metro” ma 30 lat. Jak występy w „Metrze” wspominają artyści związani z tym spektaklem?”

  1. Tolka pisze:

    PS jest tutaj zupełnie zbędny, Psuje atmosferę wspomnień i teatralnego święta.

  2. andrzej kubicki pisze:

    nie wiem kto się nie zgodził – mnie nikt nie pytał ..:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.