„Szalone nożyczki” w Teatrze Kwadrat. Recenzja spektaklu

Plakat "Szalone nożyczki"

„Szalone nożyczki” / Fot: mat. prasowe T. Kwadrat

Kiedy dwadzieścia lat temu w Teatrze Nowym w Łodzi odbyła się prapremiera komedii „Szalone nożyczki” Paula Pörtner, nikt pewnie nie przypuszczał, że tytuł ten będzie wkrótce wystawiany w wielu teatrach Polski.

Dwa miesiące po łódzkiej prapremierze przygotowano „Szalone nożyczki” w reżyserii Marcina Sławińskiego w stołecznym Teatrze Kwadrat. Spektakl do dziś znajduję się w repertuarze tej sceny, a bilety na ten kultowy tytuł sprzedają się jak ciepłe bułeczki. Wkrótce przestawienie zostanie zagrane po raz tysięczny!!!. Rzadko się zdarza, żeby jakiś spektakl w polskim teatrze osiągnął taką liczbę przedstawień.

W czym więc tkwi fenomen „Szalonych nożyczek”, które polscy widzowie tak pokochali? W tym, że w akcji spektaklu uczestniczą widzowie.

Akcja komedii toczy się w salonie fryzjerskim Tonia Wziętego (Jacek Łuczak). Piętro wyżej, nad salonem mieszka wybitna pianistka Izabela Richter. Pewnego dnia zostaje ona zamordowana. W zakładzie fryzjerskim pojawia się śledczy (Grzegorz Wons) razem z nierozgarniętym policjantem (Andrzej Andrzejewski). Inspektor rozpoczyna śledztwo.

Do rozwiązania tajemnicy, kto zamordował zostaje zaangażowana publiczność. To widzowie muszą zadecydować, kto jest sprawcą morderstwa. Aktorzy z pomocą widzów odtwarzają jeszcze raz przebieg akcji. Śledczy dopytuję o szczegóły, np. czy bohater spektaklu miał ze sobą torbę, a aktorzy zgodnie ze wskazówkami publiczności jeszcze raz grają fragment spektaklu. Na koniec widzowie decydują, kto zamordował. Spektakl może mieć więc kilka zakończeń.

„Szalone nożyczki” w Teatrze Kwadrat to aktorski popis m.in. Ewy Wencel, Lucyny Malec i Grzegorza Wonsa. Aktorzy muszą odpowiadać na zaczepki widzów, często improwizować i wymyślać na poczekaniu teksty, które wywołają salwy śmiechu na widowni.

Fot. mat. prasowe

Największą gwiazdą tego spektaklu jest jednak Jacek Łuczak w roli właściciela zakładu fryzjerskiego. Ubrany w pozłacany fartuch, z brokatem na włosach gra „miękkimi ruchami” zmanierowanego geja, którego „wszędzie pełno”. Dogryza śledczemu, podrywa policjanta i komentuje obserwacje publiczności, wywołując swoimi dowcipami uśmiech na twarzy widzów. W tych dowcipach nie brakuje aluzji do dzisiejszej sytuacji politycznej i rzecz jasna stosunków damsko – męskich, i … męsko – męskich.

Przez dwie godziny publiczność śmieje się razem z aktorami, bo Ci ostatni pomimo zagarnia takiej ilości spektakli, nadal mają niezłą frajdę z grania tego kultowego tytułu.

Fot. mat. prasowe

Koniecznie wybierzcie się do Teatru Kwadrat zobaczyć jedną z najlepszych komedii, jakie w tej chwili grane są w polskim teatrze. Jeśli „Szalone nożyczki” Wam się spodobają, to możecie ponownie wybrać się na ten spektakl i sprawdzić kogo tym razem publiczność uznała za mordercę.

Adam Cis

Zobacz także:

Marta Żmuda Trzebiatowska: Moja miłość do zawodu narodziła się w teatrze

Najlepsze komedie i farsy w polskim teatrze, które musisz zobaczyć

Elżbieta Dzikowska: Wszystko co najpiękniejsze jest jeszcze przede mną

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o