„Wrócę przed północą” w Teatrze Kwadrat. Recenzja

plakat "Wrócę przed północą"

„Wrócę przed północą”, Fot. mat teatru

Komedio horror „Wrócę przed północą” to najnowsza propozycja Teatru Kwadrat.

Niewiele w polskich teatrach granych jest kryminałów czy horrorów. A szkoda, bo nie brakuje wśród teatralnej publiczności miłośników tego rodzaju sztuk teatralnych. Inna sprawa, że trudno znaleźć dobry tekst tego gatunku, który nadawał by się do wystawienia.

Miłośnicy „dreszczowców” z pewnością zdążyli już obejrzeć w Teatrze Kwadrat rewelacyjny spektakl „Misery”, będący adaptacją książki Stephena Kinga o tym samym tytule ze znakomitymi Ewą Wencel i Piotrem Polkiem.

Kilka dni temu na dużej scenie odbyła się premiera kolejnego spektaklu z tego gatunku. Marcin Sławiński wyreżyserował komediowy horror „Wrócę przed północą” kanadyjskiego dramaturga Petera Colley. Sztuka od kilku lat robi furorę na scenach świata. Grana była m.in. w Stanach Zjednoczonych, Meksyku, Holandii i Kenii. Jej polska prapremiera odbyła się trzy lata temu w kieleckim teatrze.

„Wrócę przed północą” to klasyczny kryminał, horror i komedia w jednym. To czarny humor, błyskotliwe dialogi i niezwykła historia.

Amy (Anna Karczmarczyk) przeszła załamanie nerwowe. Jej mąż Greg wynajmuję staroświecki dom na wsi, aby żona wypoczęła. Ich jedynym sąsiadem jest stary farmer George (Grzegorz Wons/ Marek Siudym), który opowiada im historię o zamordowaniu przed laty w tym domu kobiety. Młode małżeństwo odwiedza siostra Grega (Marta Żmuda Trzebiatowska) za którą Amy nie przepada. Wkrótce w mieszkaniu zaczną dziać się dziwne rzeczy. Co łączy Grega i jego siostrę? Co ukrywa stary farmer? Czy w domu naprawdę straszy? Na te i inne pytania, widzowie z pewnością znajdą odpowiedź po obejrzeniu tego przedstawienia.

Przez dwie godziny na scenie Teatru Kwadrat oglądamy mrożącą krew w żyłach historię, z nagłymi zwrotami akcji (zwłaszcza w drugim akcie), duchami, skrzypiącymi drzwiami, trupami czyli wszystkim tym co powoduję, że po obejrzeniu tego spektaklu trudno będzie Wam zasnąć.

Reżyserowi razem z aktorami udało się stworzyć atmosferę grozy, którą doskonale podkreślają liczne efekty specjalne, animacje i niepokojąca muzyka Filipa Kuncewicza. Zachwyca piękna scenografia Wojciecha Stefaniaka, któremu na scenie Kwadratu udało się „wyczarować” wspaniałe wnętrze staroświeckiego domu.

Znakomita jest Anna Karczmarczyk, która świetnie odnalazła się w konwencji tego spektaklu. Aktorka ma w przedstawieniu kilka naprawdę niezłych scen, które potrafią wzbudzić u widzów przerażenie. To najlepsza rola spektaklu „Wrócę przed północą”. Doskonały jest Grzegorz Wons, który tworzy wyrazistą postać poczciwego, głupkowatego farmera, lubiącego whisky. Zachwyca Krzysztof Kwiatkowski, któremu udało się stworzyć wielowymiarową postać męża Jan, uwikłanego w toksyczną relację z przyrodnią siostrą.

„Wrócę przed północą” to idealna propozycja dla wszystkich tych, którzy lubią się bać. Po obejrzeniu tego spektaklu, nigdy nie chcielibyście zamieszkać w domu, który wynajmuję Amy i Greg…

Maciej Łukomski

Zobacz również:

Marta Żmuda Trzebiatowska: „Moja miłość do zawodu narodziła się w teatrze”

„Dalidamore” z Ewą Kasprzyk w Teatrze Kwadrat. Recenzja

„Szalone nożyczki”w Teatrze Kwadrat. Recenzja spektaklu

Sopot – miasto na weekend

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o