Recenzja: „Czarownice z Eastwick” w Teatrze Syrena

Fot: © Bartek Warzecha, mat. prasowe Teatru Syrena

„Czarownice z Eastwick” w Teatrze Syrena to spora dawka humoru, dynamiczna choreografia i barwne postaci.

Powiedzmy sobie szczerze. Teatr Syrena od ponad dwóch dekad tkwi w artystycznym marazmie. Miejsce to znane niegdyś ze wspaniałych rewii, spektakli muzycznych, w których grały największe gwiazdy polskiego filmu i estrady, od lat jest na marginesie życia teatralnego, omijane szerokim łukiem przez większość krytyków teatralnych.

Nie pomogła również dyrekcja Wojciecha Malajkata, który starał się na Litewskiej wystawiać ambitniejsze tytuły, jak choćby adaptację „Czarodziejskiej Góry” czy teatralne wersję takich filmów, jak: „Skazani na Shawshank” czy „Dogville”. W pewnym momencie Teatr Syrena stał się bardziej teatrem dla dzieci, gdzie gra się głównie „Dzieci z Bullerbyn” i „Kota w butach” niż sceną, gdzie można zobaczyć znakomite spektakle dla dorosłych.

Od kilku miesięcy nowym dyrektorem Syreny jest Jacek Mikołajczyk, znawca musicali, reżyser kilku świetnie przyjętych spektakli muzycznych. Nowy szef teatru postanowił na scenie przy Litewskiej wystawiać znane musicale, tak uwielbiane w ostatnich latach przez polską publiczność. Na inaugurację swojej dyrekcji wystawił musicalowy przebój West Endu „Czarownice z Eastwick”, oparty na słynnej powieści Johna Updike’a. To historia trzech kobiet, które „duszą” się w prowincjonalnym amerykańskim miasteczku. Pewnego dnia w mieście pojawia się demoniczny Darryl van Horne i uwodzi każdą z nich…

Fot: mat. prasowe Teatru Syrena

Do współpracy nad spektaklem Jacek Mikołajczyk zaprosił, gwiazdy polskiej sceny musicalowej: m.in.: Barbarę Melzer, znaną z musicalu „Metro” i spektakli Teatru Muzycznego Roma oraz Tomasza Steciuka, który grał główne rolę w musicalowych hitach Wojciecha Kępczyńskiego przy Nowogrodzkiej.

Spektakl w Syrenie ma dobre tempo, szybko zmieniające się miejsca akcji, pokazy iluzjonistyczne i kilka niezwykłych rozwiązań scenicznych. Majstersztykiem jest roztańczona scena w barze, która porywa widzów do zabawy. Tomasz Steciuk jako demoniczny podrywacz kobiet po raz kolejny udowadnia, że jest wytrawnym aktorem musicalowym. Zachwyca Krzysztof Broda – Żurawski jako Fidel, który zaskakuje swoją aktorską transformacją. Pełne wdzięku są Barbara Melzer, Olga Szomańska i Paulina Grochowska jako spragnione miłości i bliskości kobiety.

Fot: © Bartek Warzecha, mat. prasowe Teatru Syrena

Przepełniony erotyzmem i aluzjami seksualnymi musical „Czarownice z Eastwick” to spora dawka humoru, dynamiczna choreografia i barwne postaci. Niestety wiele scen jest przegadanych. Brakuje również przebojowych piosenek, które nucił by widz po wyjściu z teatru. To sprawia, że musical momentami jest nużący. Odbiór spektaklu nie ułatwia też przesterowanie muzyki. Większość tekstów piosenek nie słychać, pomimo, że aktorzy mają mikroporty.

Pomimo tych kilku usterek, przygotowane z rozmachem widowisko w Syrenie to dobry początek dyrekcji Jacka Mikołajczyka. Czekam z niecierpliwością na kolejne premiery przy Litewskiej, które sprawią, że Teatr Syrena na nowo stanie się miejscem, o którym jest głośno.

Maciej Łukomski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.