Kayah: „Miłość jest siłą napędową do tworzenia piosenek”

Kayah, fot. Krzysztof Szlęzak

Kayah to jedna z najbardziej rozpoznawalnych i docenianych artystek na polskiej scenie muzycznej. Autorka wielu piosenek, które pokochali Polacy, nie zwalnia tempa. Wokalistka wydała właśnie swój najnowszy singiel, który powstał w duecie z Arkiem Kłusowskim „Niech zimy nie będzie”.

Maciej Łukomski: Śpiewa Pani piosenki w różnych stylach muzycznych – od popu, soulu, folku po muzykę klubową. Który styl muzyczny jest Pani najbliższy?

Kayah: Chyba żaden muzyk z ambicją nie lubi być szufladkowany. Mnie osobiście to ogranicza, sztukę traktuję jak wspaniałą przygodę, trochę podróż wgłąb siebie, a także sprawdzanie się w różnych gruntach. Lubię mieć szansę interpretacji w różnych stylach i odnajdywać tam siebie, z wyzwaniem jakie to ze sobą niesie. Pragnę siebie postrzegać, jako wolnego ptaka, wskazującemu sobie drogę. Poza tym Miles Davis twierdził, że i tak cała muzyka, to jazz. (śmiech)

Do swoich piosenek pisze Pani również teksty. Z którego tekstu piosenki jest Pani najbardziej dumna?

Ostatnio przede wszystkim piszę teksty, ponieważ mam ten przywilej bycia zapraszaną do wielu nie moich projektów właśnie w charakterze tekściarza. Za każdy, razem są to osobiste wycieczki, trochę pracy autoterapeutycznej, wielka przygoda. Jestem dumna ze wszystkich zgłosek, którymi przez lata wyrażałam siebie, ale chyba najbardziej z faktu, że udało mi się nazwać własnymi słowami emocje, tak trudne do nazwania i to że wielu ludzi uznało je za opisanie własnych emocji. To uniwersalność uczyniła ze mnie cenionego tekściarza. Oczywiście mam ulubione. Im prościej, tym lepiej. Im prostszym środkiem da się trafić do ludzkiego serca, tym większą ma się satysfakcję. Najbardziej lubię „Na Balkonie w Weronie”, a z ostatnich: „Kochaj różnym być” zaśpiewaną z Nickiem Sincklerem, „Pod powieką” wykonaną wspólnie z Natalką Kukulską i najnowszą „Niech zimy nie będzie” w duecie z Arkiem Kłusowskim. Ta ostatnia, to nasz zimowy świąteczny przekaz by usunąć zimę emocjonalną z serc. Powstał do niej przepiękny teledysk, pełen symboli i onirycznej opowieści.

Link do teledysku „Niech zimy nie będzie”: https://youtu.be/JCYv9z_mdcY

Na ile w swoich piosenkach opowiada Pani o swoich przeżyciach, a na ile są to wymyślone historie?

Bardzo często są to moje osobiste przeżycia. Ale wiadomo, że żyjemy jednym życiem i może być ono jedynie dla nas niewiarygodną emocjonalną przygodą. Jestem bardzo empatyczna i przyswajam sobie historie opowiadane przez innych, jednocześnie współodczuwając ciężary porażek, jak i radości zwycięstw. Posiłkuję się zatem historiami innych, filtrując to przez własną wrażliwość.

Arek i Kayah

„Niech zimy nie będzie” to najnowszy singiel Kayah wykonany w duecie z Arkiem Kłusowskim (na zdjęciu), fot. Krzysztof Szlęzak.

Nie drażni Panią, że pomimo wielu dokonań muzycznych, dla wielu osób jest Pani wykonawczynią tylko jednego utworu „Prawy do lewego”. Takie przeboje to dla artysty przekleństwo czy błogosławieństwo?

Dla moich wiernych fanów, którzy są ze mną od pierwszej autorskiej płyty „Kamień” jestem autorką wielu piosenek, z którymi mogą się utożsamiać i to od lat. Dla reszty pewnie jestem Stanisławem Mikulskim w roli Hansa Klosa, ale i tak cieszę się, że mogłam do nich choć po części dotrzeć.

Zobacz: Sławomir Łosowski, twórca i lider zespołu Kombi: Piosenka ma wpadać w ucho

W jednym z wywiadów powiedziała Pani „Lepiej żałować, że coś się nie zrobiło niż wyrzucać sobie, że czegoś się nie miało odwagi spróbować”. Co by Pani chciała jeszcze artystycznie spróbować?

Wszystkiego. (śmiech) Moja chęć eksploracji artystycznej jest wiecznie niezaspokojona.

Który ze swoich przebojów darzy Pani największym sentymentem i dlaczego?

Akurat największym sentymentem darzę utwory, które przebojami się nie stały… Zachęcam wszystkich słuchaczy do odkrywania, tego co mniej popularne.

Większość z Pani utworów jest o różnych odcieniach miłości. Dlaczego akurat ten temat tak często Pani porusza w swoich piosenkach?

Miłość jest siłą napędową i to nie tylko do robienia piosenek. Do życia. Można mieć wszystko, ale kiedy nie ma tego wszystkiego z kim podzielić, życie wydaje się jałowe. Dlatego o tym piszę.

W piosence „Miłość” śpiewa Pani „Miłość sama w sobie Jest nie do pojęcia. Dzięki niej możesz pojąć wszystko. To skrzydeł anielskich muśnięcia”. Czy Pani już taką „totalną” miłość w swoim życiu przeżyła, czy takie uczucie dopiero przed Panią?

Najważniejszą miłością, która załatwia wszystkie inne sprawy, jest miłość własna. Poczucie własnej wartości i czułość, którą okazując sobie, możemy też przelać na kogoś innego. Kochaj bliźniego, jak siebie samego. To trudna sztuka, ale miłość przeczy zasadom matematyki, bo kiedy się ją dzieli, to się ją mnoży. Chciałbym by również taka wiedza była przekazywana w szkołach, a przede wszystkim w domach.

Od blisko 20 lat jest Pani współwłaścicielką wytwórni fonograficznej Kayax, która wydaję płyty artystów, którzy dopiero zaczynają swoją karierę. Uważa Pani, że łatwiej było wybić się na rynku muzycznym, kiedy Pani zaczynała swoją karierę, czy teraz, w dobie talent show?

Zawsze jest trudno coś zacząć, uwierzyć w siebie, pokonać przeciwności, własne przekonania, ograniczenia i stanąć twarzą w twarz ze światem. Jak cudownie jest obserwować te wewnętrzne batalie i wygrane bitwy! Z uwielbieniem patrzę na rozwój naszych młodych Kayaxowych artystów, takich jak Krzysztof Zalewski, Mery Spolsky, Arek Kłusowski i wielu innych. Ogromni cieszy i napawa dumą także gdy przychodzą do nas tak znani i uznani, jak Kasia Nosowska, Brodka, Ula Dudziak, Sarsa i wielu innych. To prawdziwy skarb móc być częścią takiej pięknej muzycznej rodziny.

Rozmawiał: Maciej Łukomski

KAYAH – wokalistka, autorka tekstów, kompozytorka, producentka muzyczna. Swój pierwszy autorski album – „Kamień” wydała w 1995 roku. Płyta została doceniona przez krytyków, a sama artystka zdobyła rzesze fanów. Od tamtej pory Kayah wydała 10 albumów, prezentujących różne style muzyczne. Autorka wielu przebojów, takich jak: „Córeczko”, „Za późno”, „Testosteron”, „Supermenka“, „Na językach”, „Prawy do lewego”, „Śpij Kochanie Śpij”. Ze swoim wieloletnim menadżerem i przyjacielem – Tomikiem Grewińskim, założyła wytwórnie płytową KAYAX.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.