„Kontrakt” w Teatrze Polonia: W korporacyjnym świecie

„Kontrakt” w Polonii to opowieść o pracy w korporacji, gdzie ważniejsze od dobrego samopoczucia pracowników są zysk i dobro firmy.

„Co ja Ciebie obchodzę?!” – pyta Emma (Maria Seweryn), bohaterka „Kontraktu” Mike Bartletta, swoją przełożoną po tym, gdy ta niszczy jej życiowe plany i marzenia. Zimna manager nic nie odpowiada, bo ważniejsze niż ludzkie uczucia jest dla niej dobro korporacji i respektowanie zasad tam panujących. Jedną z nich jest zakaz wchodzenia w intymne relacje ze współpracownikami. Podpisując kontrakt, Emma zgodziła się na te warunki. Teraz złamała umowę, umawiając się na kolację z Darrenem, kolegą z pracy. Wkrótce o ich spotkaniu dowie się szefowa. Od tej pory, zasłaniając się przepisami i dobrem firmy, przełożona zrobi wszystko, aby zniszczyć to uczucie…

„Kontrakt” w Polonii to opowieść o pracy w korporacji, gdzie ważniejsze od dobrego samopoczucia pracowników są zysk i dobro firmy. To świat, w którym ludzie dla dobrej pensji i perspektyw godzą się na wszystko, a w efekcie wpadają w pułapkę systemu, który monitoruje każdy ich krok i wymaga tłumaczenia się z najintymniejszych szczegółów życia. Wszystko zaś ma rzekomo służyć lepszym relacjom na linii pracodawca-podwładny.

Właśnie w taki świat wkracza Emma. Korporacja – chcąc mieć całkowitą władzę nad jej życiem – wypytuje o szczegóły życia seksualnego. Przekroczeniem wszelkich możliwych norm będzie chwila, w której przełożona zleci, by dostarczono jej zwłoki syna Emmy i Darrena w celu zbadania jego DNA. Kiedy bohaterka sztuki zrozumie, że żądania firmy naruszają jej godność osobistą i rujnują związek z kolegą z pracy, decyduje się odejść. Wyrwanie się z systemu okaże się jednak niemożliwe…

Maria Seweryn znakomicie pokazuję metamorfozę swojej bohaterki, która z sympatycznej i podporządkowanej pracownicy, stanie się agresywną kobietą walczącą o swoje szczęście. Świetna jest także Agnieszka Michalska w roli zimnej i wyrachowanej manager, która wpada w pułapkę korporacyjnego wyzysku, pilnując, aby pracownicy nie naruszali regulaminu firmy. Ubrana w służbowy strój, wyposażona w laptop, podczas rozmów z podwładną kontroluje każdy swój ruch, nie pozwalając sobie na ludzkie uczucia oraz empatię. Tylko raz nie wytrzyma i przytuli Emmę.

„Kontrakt” Bartletta to mocny tekst, o tym, gdzie leży granica poszanowania godności i wolności osobistej, której pracodawca nie powinien przekraczać. To głos w sprawie dotyczącej nas wszystkich, którzy o ósmej rano przekraczają próg swojego miejsca pracy.

Maciej Łukomski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.