„Matki i synowie” z Krystyna Jandą w Teatrze Polonia. Recenzja spektaklu

"Matki i synowie"

„Matki i synowie” fot: mat. prasowe teatru

Krystyna Janda mogła iść po najmniejszej linii oporu i wystawiać w teatrach Fundacji same farsy i komedie, co pozwoliło by bez problemu zapełnić widownie i zarobić na utrzymanie prywatnych scen jakimi są Teatr Polonia i Och-Teatr.

Tymczasem, przygotowując kolejne premiery nie boi się sięgać w swoich teatrach po kontrowersyjne sztuki. Jedną z nich z pewnością była premiera spektaklu „Alicja & Alicja” w reżyserii Marii Seweryn w Och-Teatrze. Bohaterkami spektaklu są lesbijki opowiadające o swoim związku. Tym razem aktorka postanowiła wystawić sztukę Terrence’a McNally’ego – „Matki i synowie”, której bohaterami jest para gejów.

Sztuka zaczyna się niewinnie. Do apartamentu na Manhattanie, w którym ze swoim partnerem i dzieckiem mieszka Michael, przyjeżdża matka nieżyjącego już partnera Michaela – Andre. Kobieta nie może się pogodzić z tym, że jej syn był gejem. Okazuje się jednak, że to nie jedyny fakt z życia syna, z którym musi pogodzić się zrozpaczona matka…

Katherine jest pełna nienawiści i uprzedzeń. Żyje przeszłością, nie potrafi zaakceptować tego, że dziecko wychowuje dwóch mężczyzn i oskarża Michaela m.in. o to, że „namówił” jej syna na homoseksualizm. Wielowarstwowa sztuka autora „Marii Callas” to zręcznie napisana opowieść o tym, do czego może doprowadzić chęć zemsty, samotność i karmienie się stereotypami. „Matki i synowie” to także historia związku Michaela i Wille’go, na którym ciąży przeszłość i miłość do byłego partnera, a w szerszej perspektywie – opowieść o społeczności gejów i lesbijek na całym świecie, którzy mieli plany i marzenia pogrzebane z chwilą zachorowania na AIDS.

Fot: K. Chmura, mat. teatru

Gęsty od znaczeń i odniesień bezkompromisowy tekst Terrence’a McNally’ego to wspaniała partytura dla trójki aktorów. Znana z ekspresji scenicznej Krystyna Janda, tym razem w roli Katherine jest wyciszona i skupiona. Świetnie partnerują jej Paweł Ciołkosz (Michael) oraz Antoni Pawlicki (Will), czyli postaci, których charakter autor sztuki zbudował na zasadzie przeciwieństw. Michael jest stonowany, oszczędny w gestach i elegancko ubrany. Will jest ekspresyjny, mówi co myśli i ubiera się na sportowo.

„Matki i synowie” w reżyserii Krystyny Jandy w Teatrze Polonia to świetnie zagrana, wzruszająca opowieść o miłości, której nie pokona nawet śmierć. To niezwykły portret samotnej kobiety, której sensem istnienia stało się życie przeszłością. To również obowiązkowy spektakl, dla tych, którzy nie akceptują gejów i lesbijek. To 100 minut lekcji tolerancji.

Maciej Łukomski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.