„Uciekinierki” w Teatrze Ateneum. Recenzja

uciekinierki

„Uciekinierki”, fot. B. Warzecha/ T. Ateneum

Warszawski Teatr Ateneum to przed laty jedna z najlepszych scen, gdzie grane były, doceniane przez krytykę i publiczność, znakomite spektakle z wielkimi rolami najwybitniejszych polskich aktorów. Niestety, to już przeszłość.

Scena na Powiślu od blisko dwóch dekad to teatr, w którym nie zdarzyła się żadna ważna premiera, o której by się mówiło. Teatr nie ma też szczęścia do dyrektorów, którzy zmieniają się tutaj w ostatnich latach jak w kalejdoskopie. Czasem trudno się połapać, kto jest teraz szefem tej sceny. W ostatnich latach, pozwolono również, aby odeszły z teatru największe nazwiska Ateneum – Piotr Fronczewski, Agata Kulesza, Artur Barciś i Marcin Dorociński.

Zobacz: Jego portret: Marcin Dorociński

Z „gwiazd” teatru została m.in. Magdalena Zawadzka, która zresztą od kilku lat nie zagrała tutaj żadnej roli. Doprawdy trudno to pojąć. Dopiero rok temu Wojciech Adamczyk powierzył jej rolę Cecily Robson w „Kwartecie”. Teraz, ten sam reżyser zaprosił te wybitną aktorkę do udziału w spektaklu „Uciekinierki”, gdzie zagrała Claude – kobietę, która ucieka z domu spokojnej starości. Claude na swojej drodze spotyka Margot (Sylwia Zmitrowicz), która ma dość bycia „kurą domową”, i po dwudziestu latach decyduje się opuścić dom. Obie bohaterki zaprzyjaźniają się ze sobą i przeżywają wiele wspólnych, niezwykłych przygód. Claude i Margot mają wreszcie szansę poczuć, że żyją i uczą się od siebie nawzajem radości z życia.

Zobacz: „Nad Czarnym Jeziorem” z Agatą Kuleszą w Teatrze Ateneum. Recenzja

Sztuka napisana w Paryżu przez duet autorski Pierre Palmade & Christophe Duthuron, podbiła serca francuskiej publiczności. Prapremiera sztuki odbyła się we wrześniu 2007 roku w Bordeaux. Kilka miesięcy później spektakl emitowano na jednym z francuskich kanałów. Przedstawienie zgromadziło przed telewizorami osiem milionów widzów.

Teraz po te komedię w Warszawie sięga Wojciech Adamczyk, który od kilku lat reżyseruje głównie sztuki łatwe, lekkie i przyjemne. Reżyser ma na swoim koncie takie przeboje teatralne, jak „Kolacja dla głupca” z warszawskiego Ateneum (od 20 lat w repertuarze tej sceny), czy spektakle „Najdroższy”,  „Lepiej już było…” ze stołecznego Teatru Współczesnego.

plakat uciekinierki

fot. mat. prasowe

Scenografia Katarzyny Adamczyk pozostawia niedosyt. Spektakl w Teatrze Ateneum rozgrywa się właściwie na pustej scenie. Kolejne miejsca akcji ilustrowane są mało ciekawymi grafikami wyświetlanymi na horyzoncie sceny i kilkoma elementami dekoracji. To jednak za mało, żeby stworzyć intrygującą przestrzeń dla aktorskiego duetu.

Zobacz: „Kolacja dla głupca” w Teatrze Ateneum. Recenzja przedstawienia

Magdalena Zawadzka w przedstawieniu „Uciekinierki” po raz kolejny pokazuje swoją aktorską klasę. Aktorka świetnie gra różne stany emocjonalne Claude, wykorzystuje bogactwo środków wyrazu, ma świetną dykcję.

Znakomicie partneruje jej Sylwia Zmitrowicz w roli Margot. Ta świetna aktorka od ponad dwóch dekad (z małą przerwą) pracuje w Teatrze Ateneum, grając, niestety, głównie nic nie znaczące role. Dobrze się stało, że wreszcie Sylwia Zmitrowicz dostała szansę zagrania roli na miarę jej talentu. Mam nadzieję, że nowa dyrekcja Ateneum doceni jej zdolności aktorskie i będziemy mogli aktorkę częściej oglądać w pierwszoplanowych rolach.

„Uciekinierki” w reżyserii Wojciecha Adamczyka to spektakl, który ma kilka śmiesznych scen i dobre role. W większości przedstawienie nudzi, wkurza muzyka rodem z tanich sitcomów, brakuje temu spektaklowi finezji. Daleko przedstawieniu „Uciekinierki” do takich świetnych spektakli Wojciecha Adamczyka, jak „Lepiej już było…”czy „Kolacja dla głupca”.

Kilka chwil po wyjściu z teatru, zapomina się o Claude i Margot, i ich przesłaniu, aby cieszyć się życiem. A szkoda…

Maciej Łukomski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.