Magda Adamek szturmuje listy przebojów singlem „Niewidzialna”

Producenci muzyczni nazywają ją „polską Amy Macdonald”. Magda Adamek, bo niej mowa, wydała kolejny singiel okupujący podium listy przebojów „Niewidzialna”.

Magda Adamek o muzyce, mówi, że to uniwersalny język, którym można przemówić do duszy. Śpiewa i gra na fortepianie od najmłodszych lat. Pisze i komponuje. Przez lata brała udział w wielu kooperatywach muzycznych, ale swoimi solowymi utworami  za namową przyjaciół dzieli się ze światem dopiero od niedawna. Na ten moment już trzy z sześciu wydanych przez nią singli znalazło się na listach przebojów. Można wręcz powiedzieć, że się zadomowiły, bo 15 tygodni na liście przebojów, to całkiem niezły wynik jak na debiut.

Nie inaczej jest z jej najnowszym singlem – Niewidzialna”który już dzieli zaledwie oczko od podium.

“Niewidzialna” nie jest piosenką o mnie, choć w zasadzie mogłaby być o każdym z nas, bo chyba każdy kiedyś doświadczył uczucia “niewidzialności” – kiedy jednego dnia jesteś dla kogoś całym światem, a za jakiś czas nagle stajesz się niewidzialna/niewidzialny, niezauważalna/niezauważalny. Kiedy ktoś kogo się kocha unika cię, udaje że cię nie widzi, to bardzo boli i jednocześnie zastanawia… Która z tych rzeczy była prawdziwa – tamta miłość, czy ta “niewidzialność”?

Artystka sama pisze teksty i komponuje swoje utwory. O sobie i swojej muzyce mówi:

–  Wiele podróży mam już za sobą, wiele muzyki i wiatru we włosach. Piszę o tym co czuję, co słyszę i widzę w ludziach. O sobie i o innych, o uczuciach, które w każdym z nas gdzieś głęboko… O delikatności i tęsknotach. Mam nadzieję, że w moich piosenkach słuchacz znajdzie kawałek siebie. Bo przecież choć tak bardzo różni,  jesteśmy bardzo do siebie podobni.

BIO:

Magda Adamek (Magdalena Moyra Adamek) – artystka urodzona w Lublinie lecz mieszkająca po części w Oslo, po części w Warszawie. Z wykształcenia wokalistka i pianistka. Od dziecka była skupiona na muzyce. To nie rodzice wepchnęli ją do szkoły muzycznej, jak często bywa, lecz ona „wsadziła” rodziców ”na minę” wychowywania młodego muzyka…

Po średniej szkole muzycznej nastąpiło jej rozstanie z muzyką klasyczną, która choć bez wątpienia dała jej solidny warsztat i podstawy muzyczne w ostateczności nie była dla niej. Odwieczny pęd do wolności pchał ją w inną stronę. Zaczęła grywać w zespołach i udzielać w muzycznych kooperatywach, próbując swoich sił w różnych stylach i gatunkach – od poezji śpiewanej do punk rocka. Jednocześnie wciąż pisała swoje utwory… do szuflady.

Po studiach jej wakacyjny wyjazd do Norwegii zaowocował przeprowadzką do kraju fiordów. Żeby przetrwać w obcym kraju pracowała bardzo intensywnie, odkładając muzyczne pasje na bok. Mimo sukcesów biznesowych, nigdy nie znalazła spełnienia w zawodzie projektanta ogrodów. Zawsze czuła się muzykiem, artystką – a nie ma nic gorszego od bycia artystką niespełnioną. Po wielu latach ciężkiej pracy, mając na sobie wielkie obciążenie stresem związanym z prowadzeniem coraz to większej firmy – coś w niej pękło.

Poczułam, że wessał mnie ten życiowy Matrix i walka o byt. Praca, praca, praca. Dużo, szybko, więcej, więcej. W pewnym momencie – stop klatka. Podjęłam decyzję, że muszę być sobą, nie mogę zabijać swoich własnych marzeń spychając je stale na dalszy plan. Wróciłam do świata muzyki, który stał się moim azylem od problemów i schronieniem. I tak oto przed Wami moja muzyka.

„NA DOBRĄ MUZYKĘ NIE MA ZŁYCH CZASÓW”

Po pozytywnym odbiorze jej pierwszych utworów przez najbliższe środowisko muzyczne i przyjaciół, za ich namową, czy raczej pod ich presją 😉 zaczęła je wysyłać do polskich radiostacji. Tym oto sposobem zupełnie nieznana dziewczyna – jak mówi o sobie “dziewczyna znikąd” – nagle od kilkunastu tygodni znajduje się w pierwszej piątce Listy Przebojów Radia Rzeszów, podobnie w Radiu Lublin. Oczywiście nie można było wybrać gorszego czasu na debiut niż czasy COVID-a ale jednak, jak powiedział jej jeden z radiowców “na dobrą muzykę nie ma złych czasów.

M.P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.