Marzena Chełminiak z Radia ZET: Nie warto skupiać się na nieszczęściach

Fot: pixabay.com/ CCO Creative commons

Jej „Uśmiechnięty” głos doskonale znają słuchacze Radia ZET, z weekendowego programu „Życie jak marzenie”. MARZENA CHEŁMINIAK  jest wulkanem pozytywnej energii, kocha podróże i celebruje codzienność. Kilka lat temu zachorowała na raka, ale udało się wygrać z chorobą. Zrozumiała wtedy, że z życia trzeba korzystać, bo nic nie jest dane na zawsze.

Jesteś w Radiu ZET od początku. Który program najmilej wspominasz?

Marzena Chełminiak: Mam sentyment do programów z początków istnienia radia. Wtedy każdy program przygotowaliśmy dłuższy czas nie wychodząc z radia. Jedną z takich audycji był Hip Hop ZET. Nie był on związany z hip-hopem, ale Andrzej Woyciechowski wymyślił nazwę i uznał że dobrze brzmi :). To był popołudniowy program z ciekawostkami. Prowadziłam go z Wojtkiem Jagielskim. Potem audycja zamieniła się w Mniej więcej serio, którą prowadził Wojtek i Karolina Korwin – Piotrowska. W Hip- Hop Zecie dobrze się bawiłam. To była zapowiedź tego co robię teraz z chłopakami rano. Iskrzyło, bo ja byłam delikatną, wrażliwą dziewczyną, a Wojtek „na ostro” komentował to co mówiłam. Prywatnie bardzo się lubiliśmy, ale słuchacze często prosili, żeby był dla mnie milszy. Dobrze wspominam też Listę Starych Przebojów. Nie miałam zielonego pojęcia o starych przebojach. Ale szybko się uczyłam. Razem z Marysią Czarnecką, całe dnie spędzałyśmy w bibliotece na Koszykowej. Szukałyśmy ciekawostek z roku, z którego pochodził dany przebój.. To była fajna lekcja historii, bo ja „siedziałam” w tych zakurzonych gazetach wiele godzin przenosząc się w czasie.

Czy można się przyzwyczaić do wstawania o 4 rano?

Marzena Chełminiak: Nie, nie można. To nie jest normalne. Ale to są też momenty szczęścia, kiedy do radia jadę pustym miastem. Potem jest jeszcze lepiej, kiedy schodzimy się do pracy i każdy ma te swoje poranne rytuały. Spotykamy się w kuchni, a potem w studio, non- stop żartujemy. Zapalają się czerwone lampki i … nic więcej się nie liczy. To najfajniejsza praca na świecie. Budzę innych, a przy okazji budzę też siebie. Ci, którzy wstają wcześnie są przyzwyczajeni do różnych stereotypowych pytań i  stwierdzeń. W stylu- „Ale przecież Ty masz cały dzień dla siebie”. Odpowiadamy, że taaak, nasze życie jest snem. Albo śpimy, albo myślimy o śnie.

Co robią radiowcy, kiedy mają zły dzień?

Marzena Chełminiak: Jak się ma fajną pracę, to ona przestaje być pracą. Wtedy odpoczywa się od złych chwil. Jeśli masz w życiu gorszy czas, to przychodzisz do radia i masz kilka godzin luzu. Nie myślisz  wtedy o problemach, bo  ta praca, to czas relaksu. Kiedy robisz, to co lubisz to cały ten świat zewnętrzny przez chwilę zostaje obok.

Co jest takiego w Radiu ZET, że pracujesz już w nim 24 lata?

Marzena Chełminiak: Ludzie. Ci w radiu i ci po drugiej stronie radia. Jak się coś budowało od początku, to masz takie poczucie, że to jest Twój dom. Zresztą zostało jeszcze parę osób, które ze mną zaczynały. I może są tacy, którzy słuchają mnie od początku. Ciągle się dziwimy, że tyle czasu już minęło. Przez pierwsze pół roku pracy w radiu, myślałam, że fajnie byłoby popracować chociaż rok. A teraz okazuje się, że pracuję w Radiu ZET  już 24 lata i wciąż czuję się nienasycona. Mogę spokojnie powiedzieć, że to jest moje miejsce na świecie.

Ucząc optymizmu słuchaczy na antenie masz poczucie misji?

Marzena Chełminiak: No aż takich zasług sobie nie przypisuje:) Mam radość w głosie o czym powiedział mi dawno temu reżyser Andrzej Konic. „Ty nigdy nie czytaj wiadomości, bo nikt Ci nie uwierzy”. Nie wiedziałam o tym uśmiechu w głosie. Dopiero inni zaczęli mi to mówić. Kiedy moje własne życie pokazało różne barwy, to zaczęłam się tego optymizmu uczyć. Teraz, kiedy mówię coś na antenie, to wiem, że to ma sens.

Miałaś sygnały, że Twoja prywatna strona internetowa www.mchelminiak.pl zmieniła komuś życie?

Marzena Chełminiak: Bardzo często, dlatego pewnie tak długo istnieje mimo, że nie jest stroną komercyjną. Kiedy tylko mam nieśmiałą ochotę ją zamknąć, to dostaję maila od odbiorcy, któremu w jakiś sposób pomogłam. Który czeka na kolejny wpis. No i zmieniam zdanie. Zbliżyłam się z paroma osobami dzięki www. Piszemy do siebie, Lubię ludzi, którzy tu zaglądają bo to znaczy, że myślą podobnie jak ja.

Na ile choroba przewartościowała Twoje myślenie, życie?

Marzena Chełminiak: Przede wszystkim stałam się realistką. Teraz wiem, że nie ma na świecie człowieka, którego nie dotykają kryzysy związane ze zdrowiem, czy sukcesem, albo jego brakiem. Miałam długo poczucie, że żyję w bańce mydlanej, gdzie są tylko miłe zdarzenia i fajni ludzie. Potem okazało się, że nic nie jest dane na zawsze i że mogę spotkać „złych” ludzi, zachorować i to od razu tak „hardcorowo”. Kiedy okazało się, że mam raka przeszłam wszystkie etapy. Ostatecznie postanowiłam mocno wyzdrowieć. Włożyłam w to masę wysiłku, miałam mega wsparcie i dużo szczęścia. Jednocześnie to doświadczenie pozbawiło mnie złudzeń – każdemu to się może przytrafić. Najważniejsze umieć się w nowej sytuacji odnaleźć. Nagle okazało się, że ludzie mają dużo miłości. Kiedy budziłam się po kolejnej operacji i  dowiadywałam się, że tysiące osób czekają na informację o tym jak się czuję, to dodawało mi energii. Do teraz wielu czyta z mojego bloga rok 2005ty szukając tam wsparcia dla siebie.

Niedawno zostałaś coachem. Skończyłaś studia, żeby lepiej siebie zrozumieć?

Marzena Chełminiak: To naturalny etap człowieka. Coaching jest świeżą metodą. Jest oparty na przyszłości i dochodzeniu do celów. Wydawało mi się to bliższe i chciałam się temu przyjrzeć. Znalazłam studia i uporządkowałam wiedzę. Poszłam tam, ze swojego przekonania i natury.

Dlaczego Polacy nie potrafią być szczęśliwi?

Marzena Chełminiak: A nie potrafią? Skupiamy się pewnie głównie na negatywnych cechach. Kiedy jadę zagranicę zaczynam dostrzegać nasze cechy narodowe. Skupiamy się na tym, co nam się nie udaje, zamiast skupiać się na pozytywach. Kiedy mówimy np. w jakiej sytuacji jest Polska to opowiadamy o korupcji, niefajnych politykach, rzadko  mówimy o tym, co nam się udało. Moja mama słynie z tego, że robi  fantastycznych ciasta, ale kiedy je podaje to mówi- „ale galaretka się nie udała”. To jest bardzo nasze.

Czego się dowiedziałaś o Polakach pracując na antenie i rozmawiając ze słuchaczami?

Marzena Chełminiak: Codziennie się przekonuje, że radio nie umrze. Jest bardzo interaktywne. Nie tylko jest słuchane, ale też słucha. Gazety pewnie przeniosą się do internetu, tak samo jak TV, ale radio będzie się miało dobrze, bo tworzy intymną relację… Mamy w studiu własną automatyczną sekretarkę. 321 321 321 Ludzie dzwonią do studia z osobistymi sprawami i robią to tak jakbyśmy znali się wiele lat. Budzę się z 6 mln słuchaczy, to znaczy, że codziennie z nimi piję poranną kawę. Czyż to nie jest niesamowite? Wychowałam się słuchając radia, zasypiałam z włączonym odbiornikiem i zawsze mi się wydawało, że w głosie jest wszystko.

Uwielbiasz podróże. Jaka jest Twoja podróż marzeń?

Marzena Chełminiak: Alaska. Generalnie uważam, że marzenia najlepiej zamieniać na słowo plan. Nie sprowadzać do czegoś odległego i nie zdobytego. Ja planuję wyjazdy z dużym wyprzedzeniem. Często podróżuję w weekendy, a w czasie urlopu wyjeżdżam na dłużej. Uwielbiam np. Kanadę, bo tam odnajduję to wszystko, co mi pasuje – dziką naturę i miłych ludzi. Najchętniej pomieszkałabym gdzieś zagranicą, tylko trudno było by to połączyć z pracą w radiu.

Co daje Ci szczęście?

Marzena Chełminiak: Pierwsza kawa w studiu z chłopakami i nasze wybuchy śmiechu. Relacje rodzinne. Zwyczajne małe sprawy, najzwyczajniejsze rzeczy związane z codziennością.

Wyznaje zasadę, że nie ma złej pogody, są tylko źle dobrane ubrania. Choroby, śmierć bliskich i dalszych – to mi odbiera radość. Niesprawiedliwość. Ponieważ im jestem starsza tym mniej wiem, to powoli staje się stoikiem. Nie można przejmować się głupimi sprawami, kiedy tylko tak naprawdę istotne rzeczy wpływają na zmianę życia.

Rozmawiał: Maciej Łukomski

MARZENA CHEŁMINIAK – Absolwentka Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. Dziennikarka radiowa, life coach. Z Radiem ZET związana od początku istnienia stacji. Użyczyła swego głosu w filmach Nigdy w życiu!, serialu Camera Cafe, i komedii Francuski numer. Pochodzi z Częstochowy.

www.mchelminiak.pl

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o