Singapur: W mieście Lwa

Fot: pixabay.com/ CCO Creative Commons

Singapur jest jednym z najbardziej wyjątkowych zakątków świata. Malowniczo położony na wyspie która jest przedłużeniem półwyspu Malajskiego zachwyca futurystycznymi budowlami, licznymi parkami i różnorodnością serwowanych tutaj potraw.

Nazwa Singapur powstała od sanskryckich słów singa (lew) i pura (miastu). Lew był symbolem ściśle związanym z buddyzmem. Nic więc dziwnego, że w Azji powstało wiele miejscowości o takim mianie. Osady poświęcone temu zwierzęciu możemy znaleźć w Wietnamie, na Jawie czy Indiach. To zamieszkiwane przez 5.6 miliona mieszkańców kosmopolityczne miasto – państwo, zbudowało swoją potęgę na porcie i handlu.

W 1819 roku Sir Thomas Stamford Raffles namówił brytyjską kompanię wschodnio – indyjską do założenia portu w mieście. Singapur liczył wówczas ok. 500 mieszkańców. Dzięki swojemu położeniu geograficznemu oraz polityce handlowej w krótkim czasie stał się ważnym punktem łączącym szlaki kupieckie. Dzięki ustabilizowanej sytuacji gospodarczej miasto w ostatnich latach przyciągnęło zagranicznych inwestorów. Obecnie w Singapurze znajduje się m.in. 260 banków i towarzystw ubezpieczeniowych.

Większość miasta znajduje się na terenie wyrwanemu morzu. Na sztucznie usypanych wyspach, Singapur budował swoją potęgę. Dziś to państwo – miasto odgrywa istotna rolę wśród gospodarek światowych. Potęgę Miasta Lwa widać tutaj na każdym kroku. Wystarczy odwiedzić dzielnice kolonialną, gdzie znajdują się futurystyczne wieżowce z metalu i szkła czy najsłynniejszy hotel świata Marina Bay Sand, z którego Singapur jest najbardziej znany.

Budowa kompleksu kosztowała 5.6 milionów dolarów. Hotel to trzy 55 – piętrowe wieżowce połączone platformą. W budynku znajduje się 2560 luksusowych pokoi. Jest tutaj także centrum konferencyjne, dwa teatry, spa, bary, sklepy oraz ogromne kasyno z 500 stołami do gry i 1600 automatami. Największą atrakcją tego kompleksu jest jednak basen na dachu hotelu, z którego można podziwiać niezwykłą panoramę miasta.

Fot: pixabay.com/ CCO Creative commons

Rozmach w Singapurze widać na każdym kroku. U podnóża Marina Bay Sands znajdują się dwie szklane kule. W pierwszej z nich mieści się dom mody Louis Vuitton, w drugiej Art Science Museum – muzeum nauki i sztuki. Budynek kształtem przypomina kwiat lotosu.

Niezwykłym miejscem jest Esplanada, składająca się z połączonych ze sobą półkul, które z zewnątrz przypominają oczy owada. Budynek jest kompleksem rozrywkowym z widownią na 6 tysięcy miejsc. Niedaleko, nad miastem góruje największe młyńskie koło świata o wysokości 165 metrów.

Singapur to nie tylko futurystyczne wieżowce z metalu i szkła, ale także liczne ogrody, parki, tereny zielone, które są jedną z największych atrakcji tego miasta. W centrum metropolii rośnie 6 ha las deszczowy. Niezwykłym parkiem jest Gardens by the by. Futurystyczny ogród jest dziełem zespołu architektów z Singapuru. Na powierzchni 100 hektarów znajdziemy nowoczesne pawilony z egzotyczną roślinnością, ogród chiński, indyjski i malezyjski. Niezwykłą atrakcją tego miejsca są 50 metrowe betonowe kolosy w kształcie drzew.

Fot: pixabay.com/ CCO Creative commons

W Singapurze mieszkańcy celebrują czas odpoczywając w cieniu palm albo na oddalonej kilka kilometrów od centrum wyspie Sentosa, gdzie można surfować na desce lub odwiedzić jedno z największych na świecie oceanariów. Miasto to także wspaniałe buddyjskie świątynie. Jednym z najpiękniejszych miejsc kultu jest świątynia Śri Harmann, wybudowana w 1827 roku. Przypomina kształtem piramidę. Z zewnątrz ozdobiona jest rzeźbami królów i wojowników z mitologii hinduistycznej.

Nieopodal świątyni wznosi się pomnik Meriliona – hybrydy lwa i ryby, z którego ust tryska woda. Warto odwiedzić słynną świątynie Zęba Buddy. Największym skarbem tego miejsca jest rzekomo autentyczny ząb Buddy. Wieczorem warto zajrzeć do dzielnicy Chinatown, aby kupić lokalne przysmaki na bazarze lub wybrać się na spacer do dzielnicy Little India, zamieszkiwanej przez Tamilów, żeby zobaczyć przechadzające się kobiety w sari czy spróbować placków Chiapati.

Miłośnicy zakupów powinni odwiedzić centrum handlowe Orchard Road, gdzie mieszczą się sklepy największych projektantów mody. Warto odwiedzić singapurskie zoo, które przyciąga co roku 2 miliony turystów. W tym jednym z największych ogrodów zoologicznych świata nie ma klatek. Turyści mogą spacerować pośród małp, lemurów czy kangurów. Groźniejsze zwierzęta nadal trzymane są w klatkach.

Mieszkańcy Miasta Lwa to urodzeni smakosze. Lubią jeść poza domem i chętnie gotują dla gości w domu. Singapurska kuchnia stanowi przejaw różnorodności etnicznej miasta. W restauracjach można spróbować potraw, które są połączeniem kuchni chińskiej, malajskiej czy europejskiej. Na śniadanie najczęściej serwuje się tosty z dżemem z mleka kokosowego. Na obiad można zjeść np. Satay Bee Hoon – cienki makaron podawany z pikantnym sosem z orzechów ziemnych, zupę na żeberkach wieprzowych albo naleśniki ze sfermentowanego ryżu.

Na deser można zamówić galaretkę z alg morskich lub ciasto nadziewane warzywami.Ulubionymi przekąskami mieszkańców są owoce durian, rambutan czy jackfruit – owoc drzewa bohenkowego. Podstawą zimnych deserów jest drobniutko zmielony lód polany mlekiem lub innym sosem owocowym. Kultowym koktajlem tej części Azji jest Singapore Sling – połączenie ginu, brandy, limonki i soku ananasowego.

Singapur jest miejscem jedynym w swoim rodzaju. Za rzucenie śmieci na ulicy grożą wysokie grzywny. Za posiadanie narkotyków, korupcje, gwałt obowiązuję kara śmierci. Recydywa kończy się karą chłosty i ujawnieniem w TV wizerunku przestępcy. Kary są tutaj bezwzględnie egzekwowane. W Singapurze nikomu nie przyjdzie do głowy, aby ukraść buty turystom, którzy je zdjęli przed wejściem do świątyni.W Singapurze prawo określa także relacje rodzic -dziecko. Po osiągnięciu pełnoletności dzieci mają obowiązek opiekować się rodzicami. Jeśli rodzice nie otrzymują należytej opieki mogą wystąpić do sądu.

Fot: pixabay.com/ CCO Creative Commons

W tym mieście – ogrodzie wieczory są jedyne w swoim rodzaju. Można podziwiać panoramę miasta z basenu Marina Bay Sands albo wybrać się na spacer, tętniącym nocnym życiem, deptakiem miasta, aby zobaczyć oświetlone wieżowce dzielnicy biznesowej, których wizerunki odbijają się w wodzie.

A potem smakować życie w jednym z singapurskich klubów popijając herbatę z lodem i mlekiem (ulubiony napój mieszkańców) i poddać się atmosferze nieskrępowanej zabawy, w mieście, w którym doskonale ze sobą współistnieją buddyjskie świątynie z futurystycznymi budynkami. Tradycja i nowoczesność. Przeszłość i przyszłość…

Adam Cis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.