Czterokrotny Mistrz Świata Juniorów w breakdance, Paweł Orłowski: Nigdy nie wolno się poddawać

PAWEŁ ORŁOWSKI  to czterokrotny Mistrz Świata Juniorów w breakdance, odkrył swoją pasję przez przypadek kilkanaście lat temu, teraz to jego sposób na życie. Jego popisy taneczne można podziwiać na scenie Teatru Studio Buffo.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z breakdance?

Po raz pierwszy zetknąłem się  z breakdance podczas oglądania TV, kiedy zobaczyłem kogoś kto stał do góry nogami. Zastanawiałem się wtedy jak to jest możliwe, że można stać na rękach. Potem na dyskotece szkolnej zobaczyłem starszych kolegów ze szkoły. W tamtych czasach od roku ćwiczyłem karate. Miałem nawet czerwony pas. W momencie, kiedy zobaczyłem jakie można robić ewolucje, zapomniałem o karate i postanowiłem zapisać się na breakdance. Nie wiedziałem jednak, gdzie takie zajęcia są prowadzone. Postanowiłem kręcić się koło chłopaków, żeby mnie zauważyli. Wkrótce jeden z nich, zaproponował mi udział w zajęciach breakdance… W euforii wróciłem do domu i opowiedziałem  historię rodzicom, którzy nigdy nie słyszeli o tego rodzaju tańcu. Rodzice poszli ze mną na pierwsze trening i okazało się, że mam do tego smykałkę. Po 2 miesiącach byłem już na pierwszych zawodach. Zostałem wtedy wyróżniony.

Co Cię tak pociąga w breakdance?

Breakdance jest strasznie szalony, a ja jestem osobą, która lubi poszaleć, dużo się ruszać. Pamiętam, że jak wracałem z treningów byłem strasznie pobijany. Myślę, że breakdance doskonale oddaje mój charakter.

Jaka figura breakdance jest najtrudniejsza?

To zależy od tancerza. Dla jednych kręcenie na głowie może być rzeczą nieosiągalną. Znam ludzi, którzy robią niesamowite rzeczy z breakdance, a nie potrafią kręcić się na głowie. Dla mnie najtrudniejszą figurą był obrót na rękach 360 stopni.

Który moment w musicalu Metro  jest dla Ciebie jako tancerza najtrudniejszy?

Staram się być dobrze przygotowany do każdego spektaklu i ćwiczyć na tyle dużo, żeby taniec nie sprawiał mi trudności.

Czego nauczyłeś się występując w Teatrze Buffo?

Do Buffo trafiłem 10 lat temu. Dyrektor zadzwonił do moich rodziców z propozycją występów w teatrze. Pewien reżyser znał dyrektora i mnie polecił. Wcześniej grałem tylko w reklamach i trenowałem breakdance. Zawsze mnie pociągało aktorstwo. Występy w Buffo bardzo dużo mnie nauczyły. Poznałem nowe style tańca, rozwinąłem się aktorsko. Zobaczyłem jak wygląda praca w teatrze od tej drugiej strony. Kiedyś chodziłem ze szkołą do teatru tylko po to, żeby nie mieć lekcji. Nie przypuszczałem wtedy, że praca na scenie tak mi się spodoba. Od momentu, kiedy zacząłem występować w teatrze zrozumiałem, że trzeba szanować aktorów, bo z doświadczenia wiem, ile ta praca wymaga wysiłku. Rozmowy widzów, czy śmiechy dochodzące z sali w nieodpowiednich momentach, bardzo mnie rozpraszają, kiedy jestem maksymalnie skupiony na tym, żeby dobrze zagrać i właściwie wypowiedzieć swoje kwestie, takie zachowanie publiczności potrafi wybić z rytmu.

Na scenie i w życiu prywatnym jesteś wulkanem energii. Skąd w Tobie taka radość życia?

Staram się żyć, tak jakby to miał być mój ostatni dzień. Korzystać z życia, bo jest tylko jedno. Wstawać z uśmiechem i myśleć pozytywnie. Przede wszystkim nigdy nie wolno się poddawać – to jest moje motto życiowe. Trzeba mieć też wokół siebie pozytywnych ludzi, bo to od nich tę pozytywną energię przejmujemy.

Co jeszcze cię w życiu kręci oprócz tańca?

Uwielbiam sporty ekstremalne. W dzieciństwie jeździłem wyczynowo na rolkach, deskorolce. Uprawiałem lekkoatletykę, grałem w koszykówkę, brałem udział w zawodach w bieganiu. Przez kilka lat grałem w klubie w piłkę nożną. Byliśmy nawet na zawodach w Holandii. Z drugiej strony jest taniec, breakdance, aktorstwo. Chciałbym też kiedyś móc nauczyć się śpiewać. Na razie do osiągnięcia tego celu jest długa droga. Ale nie ma przecież rzeczy niemożliwych. Interesuję mnie też motoryzacja, motocykle.

Gdzie będziesz za 15 lat?

Trudno powiedzieć. Mam nadzieję, że wtedy będę już głową rodziny. Na pewno chce się dalej rozwijać w tańcu. Trzymajcie kciuki !! Wierzę, że będzie ok!. Ja będę robił wszystko, żebyście byli ze mnie zadowoleni.

Jak taniec zmienił Twoje życie?

Bardzo zmienił. Nie wiem, czym bym się zajmował, gdybym nie tańczył, może zostałbym piłkarzem? Grając w piłkę, tak jak w breakdance, trzeba być szybkim, zwinnym i sprytnym. Kiedy złamałem sobie kość śródstopia, rodzice powiedzieli mi, że muszę wybrać, albo zostaję mistrzem w breakdance, albo biorę się za trenowanie piłki nożnej. Dobrze, że to usłyszałem, bo dzięki temu czterokrotnie wygrałem mistrzostwa. Myślę, że dobrze wybrałem trenując breakdance.

Rozmawiał: Maciej Łukomski

PAWEŁ ORŁOWSKI

Rocznik 1990. Pochodzi z Włocławka. Od 2004 roku członek zespołu Teatru Studio Buffo, gdzie występuje we wszystkich jego produkcjach. Czterokrotny mistrz świata juniorów w breakdance. Występował w telewizyjnych programach: Złota Sobota, Przebojowa Noc, Bitwa na Głosy, Superstarcie oraz filmie Bitwa Warszawska 1920.

 

Breakdance – miał swój początek w dzielnicy Bronx, w Nowym Jorku, w latach 70 -tych ubiegłego wieku. Powstał on od tzw: bitw  uprockowych uprawianych przez tamtejsze gangi. Uprock polegający na pokazywaniu różnych póz i gestów pod adresem przeciwnika – markowaniu kopnięć, uderzeń, przekształcił się  następnie w toprock i break. Później powstały kroki w parterze i bardziej skomplikowane figury. Pierwszymi grupami breakdance były: Rock Steady Crew i New York City Breakers. Do Polski breakdance dotarł w połowie lat 80-tych XX wieku. Ruchy w breakdance dzielimy na pięć podstawowych elementów: dropy, footworki, power movesy, toprocki, freeze’y.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o