Grażyna Szapołowska: Miłość jest podróżą dwojga ludzi

Fot: archiwum Grażyny Szapołowskiej

GRAŻYNA SZAPOŁOWSKA – ikona polskiego kina i teatru, nie boi się nowych wyzwań. Jesienią w sklepach muzycznych ukazała się jej debiutancka płyta „Kochaj mnie”, którą nagrała wspólnie z wybitnym muzykiem i kompozytorem, Włodzimierzem Kiniorskim.

Skąd się wziął się pomysł, aby nagrać płytę?

Pomysł, aby nagrać płytę to przypadek. Janek Nowicki napisał piosenkę „Jesteśmy”, tekst o swojej dojrzałej miłości i zaproponował napisanie muzyki Włodzimierzowi Kiniorskiemu. Włodek stwierdził, że ten utwór powinnam zaśpiewać i zadzwonił do mnie z propozycją nagrania piosenki. Pojechałam do studia do Masłowic i tam nagrałam utwór „Jesteśmy”. Podczas pracy nad piosenką zaprzyjaźniliśmy się. W międzyczasie zaczęły powstawać kolejne teksty, które napisał dla mnie Bogdan Loebl i Jacek Bieleński. Jedną z piosenek napisała dla mnie też córka Katarzyna Jungowska. Włodek uznał, że połączenie mojego śpiewu z jego muzyką, daje niezwykły efekt i zaproponował mi nagranie płyty. Znaleźliśmy Piotra Iwickiego z Polskiego Radia, który ucieszył się tą propozycją i pomógł nam wydać płytę.

Pani również napisała teksty piosenek na swoją płytę?

Tak, jestem współautorką piosenki „Kochaj mnie”. Napisałam także tekst do utworów: „Nakarm myślą” i „Na skraju Wenus”.

Do kogo chciała Pani adresować swoją płytę?

Myślę, że każdy znajdzie na krążku coś dla siebie. Na płycie jest kilka świetnych numerów, jak np. utwór o psie co przychodzi w snach do słów Bogdana Loebl. Jest też piosenka, do której z chęcią wracam i na której się wychowałam, czyli „Trzy miłości” Okudżawy. Tekst jest niestety ciągle aktualny, bo opowiada o zdradzie, o miłości, która ciągle, gdzieś nam „ucieka”. To jest wspaniały tekst, który śpiewałam, jak byłam małą dziewczynką. Postanowiłam do niego wrócić.

Na płycie śpiewa Pani o rożnych odcieniach miłości. Ma Pani przepis na dobry związek?

Miłość jest wspaniałą podróżą dwojga ludzi. Trzeba tylko umieć kochać partnera bezwarunkowo. Akceptować go ze wszystkim jego wadami.

Na płycie piosenki były przepełnione seksapilem i opowiadały o różnych odcieniach miłości?

To Włodek zajął się całą aranżacją i pomysłem na płytę. Dzięki połączeniu mojego sentymentalizmu i talentu Włodka, udało się stworzyć płytę z niebanalnymi piosenkami w klimacie reggae. Włodek śmiał się nawet, że „usłyszeć Szapołowską w reggae, to tego jeszcze nie było” (śmiech).

Fot: archiwum Grażyny Szapołowskiej

Co Pani sprawiało największą trudność w pracy nad płytą?

Było mało czasu na nagranie płyty, a ja ciągle chciałam poprawiać piosenki. Wydawało mi się, że jak zaśpiewam je ponownie to będzie lepiej. Włodek zwrócił mi uwagę, że dopracowywanie technicznie piosenek zabija je, pozbawia pewnego rodzaju świeżości. Trudno się z nim nie zgodzić.

Jak była reakcja rodziny, kiedy dowiedzieli się, że chce Pani nagrać płytę?

Nie do końca wierzyli że to zrobię. Wydając te płytę udowodniłam wnuczce, że potrafię śpiewać (śmiech). Zachęciłam ją także do zaśpiewania na mojej płycie, bo ma wspaniały głos, cztery oktawy. Długo się wahała. Przyszła ze mną do studia, zaśpiewała i nie mieliśmy wątpliwości, że jej śpiew powinien znaleźć się na krążku.

Na płycie można też usłyszeć głos Pani życiowego partnera, Eryka Stępniewskiego, z którym jest Pani związana od 16 lat. Czym Pani imponuje jako mężczyzna?

Wszystkim. Odwagą, że tyle lat ze mną wytrzymuję (śmiech). Tym, że zgodził się wystąpić na płycie. Ma cudowny głos i cieszę się, że udało go się namówić, aby „zaśpiewał” jeden z utworów.

Czuję się Pani teraz bardziej aktorką, pisarką, czy piosenkarką?

W tej chwili najbardziej czuję się pisarką i obserwatorką życia.

Czego Pani na co dzień słucha?

Ostatnio zachwycam się muzyką Rachmaninowa. Czasem słucham Mahlera. Uwielbiam Edith Piaf, Marlenę Dietrich, Iv Montana, który tak śpiewał, że poruszał wszystkie struny uczuciowe. Niestety w tej chwili nie ma zbyt wiele autorów, którzy umieją napisać dobre teksty piosenek o miłości, chociażby taki tekst jak napisał na moją płytę Bogdan Loebl, o zranionej miłości, która, jak cierń w nas tkwi. Dla mnie piosenka musi mieć tekst, który zostaje w nas na dłużej.

Bardzo ładny jest projekt okładki.

Też jestem zadowolona, bo płyta jest pięknie wydana. Na okładce wykorzystaliśmy moje zdjęcie Pani Marleny Bielińskiej z sesji do magazynu „Viva”, sprzed paru lat. Tej okładki zazdrości mi parę koleżanek (śmiech).

Planuję Pani koncerty, na których będzie można usłyszeć piosenki z płyty?

Na razie odbędzie się jeden koncert. Serdecznie zapraszam wszystkich 13 lutego do Studia im. Witolda Lutosławskiego w Warszawie, gdzie zaśpiewam piosenki z debiutanckiej płyty.

Za chwilę 2017 rok. Jakie marzenia chciałaby Pani spełnić w Nowym Roku?

Marzę polecieć znowu na Polinezję Francuską, aby podziwiać wspaniałe widoki i wygrzewać się przez dwa miesiące w słońcu (śmiech).

Rozmawiał: Maciej Łukomski

GRAŻYNA SZAPOŁOWSKA – absolwentka warszawskiej PWST (1977). W latach 1977 – 1984 i 2004 -2011 aktorka Teatru Narodowego w Warszawie. Na wielkim ekranie zadebiutowała rolą Jagody w polsko-jugosłowiańskim dramacie psychologicznym „Zapach ziemi” (1977). Ma na swoim koncie role w takich filmach i serialach, jak m.in.: „Lalka”, „Lata dwudzieste…lata trzydzieste”, „Pan Tadeusz”.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o