„Wieczór Latynoski” w Buffo. Recenzja

"Wieczór Latynoski"

„Wieczór Latynoski”, Fot. mat. prasowe Teatru Studio Buffo

„Wieczór Latynoski” w Teatrze Studio Buffo to dwie godziny doskonałej zabawy.

„Z chęcią poszedłbym teraz gdzieś potańczyć” – podsłuchałem rozmowę małżeństwa w foyer po zakończonym spektaklu „Wieczoru Latynoskiego”. To najlepsza recenzja przedstawienia. Nic w tym dziwnego, bo Studio Buffo zadbało o to by widzowie spędzili półtorej godziny w towarzystwie przebojów i gorącego tańca w wykonaniu zespołu tanecznego z Brazylii.

Po zakończeniu wcale nie chce się wracać do domu. Zwłaszcza, że publiczność jest zapraszana przez Janusza Józefowicza i Janusza Stokłosę, gospodarzy koncertu, do wspólnej zabawy. Śpiewa z artystami piosenki i tańczy w rytm „Makareny”, popijając przy tym rum z colą, serwowany przez obsługę teatru. Najodważniejsi zapraszani są na scenę, gdzie mają okazję zaprezentować swoje umiejętności taneczne.

Wieczór latynoski

Fot. mat. prasowe teatru Studio Buffo

„Wieczór Latynoski” to kolorowy, roztańczony, porywający spektakl. To przede wszystkim wspaniałe interpretacje latynoskich przebojów. Trudno przejść obojętnie wobec piosenki „Maria, Maria” z repertuaru Santany, wykonywanej przez Jerzego Grzechnika. Piosenkarz dysponuje bardzo silnym głosem i niezwykłą barwą.

Uśmiech wywołuje ironiczna i dowcipna choreografia Józefowicza do piosenki z telenoweli „Zbuntowany anioł”, w której tancerze wcielają się w postacie dresiarzy. Znakomita jest Natasza Urbańska w piosence „Conga” Glorii Estefan”. Nie brakuje również w tym bezsprzecznie znakomitym widowisku akcentów humorystycznych. W piosence „Chałupy welcome to” na scenę wychodzi nasmarowany oliwką tancerz, i pręży przed damską częścią publiczności, swoje muskuły.

Wieczory w Buffo często mają charakter biesiadnej zabawy. „Wieczór Latynoski” to przy tym także rozrywka na wysokim poziomie. To godny podziwu spektakl, który powinni zobaczyć wszyscy miłośnicy latynoskich brzmień. Twórcy „Metra” po raz kolejny udowadniają, że nowatorskie pomysły, świetnie śpiewający aktorzy, i pasja w tworzeniu teatru mogą dawać niezwykle efekty. To widowisko to najlepszy tego przykład.

Maciej Łukomski

POLECAMY:

„Metro” musical, który został stworzony z marzeń

„Wieczór Japoński” w Teatrze Studio Buffo

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.