„Rock of Ages” w Teatrze Syrena: Rockowy czad. Recenzja.

Rock of Ages, Rafał Szatan

„Rock of Ages”, Fot. K. Schubert, mat. prasowe T. Syrena

„Rock of Ages” w Teatrze Syrena to mocny akcent rozpoczynającego się właśnie nowego sezonu teatralnego

„Rock of Ages” to przebój londyńskiego West Endu, Toronto, Seulu, Melbourne i Las Vegas. Na Broadwayu „Rock of Ages” zagrano ponad 2300 razy. „Rock of Ages” należy do gatunku jukeboxa, czyli szafy grającej. To musical złożony już z istniejących piosenek, napisanych zresztą nie dla teatru. (takimi musicalami jest np. „Mamma Mia!” z piosenkami zespołu ABBA, czy „Bohemian Rhapsody” z utworami zespołu Queen).

„Rock of Ages” oparty jest na klasycznych rockowych przebojach lat 80., zwłaszcza utworach wykonawców glam metalowych z tej dekady. W spektaklu można usłyszeć piosenki m.in.: Europe, Whitesnake, Journey, Twisted Sister, Foreigner, Bon Jovi.

Rock of ages, finał

Fot. K. Schubert, mat. prasowe T. Syrena

Akcja spektaklu rozgrywa się w 1987 roku w rockowej dziupli, klubie „Bourbon Room” w Las Vegas przy Sunset Strip. To tutaj pracuje jako barman Drew (Rafał Szatan), który marzy o karierze rockmana. Drew spotyka tutaj Sherrie (Dominika Guzek), dziewczynę, która przyjeżdża z prowincji, aby zrobić karierę aktorską. Niestety bezwzględni deweloperzy chcą zburzyć legendarny klub i w to miejsce postawić galerię handlową. Właściciel klubu, aby ratować sytuację zaprasza gwiazdę rocka Stacee Jaxx (Grzegorz Wilk). Czy uda się kultowe miejsce uratować? Przekonajcie się sami odwiedzając Teatr Syrena.

„Let’s Rock”!

Musical „Rock of Ages” to love story, wyraziści bohaterowie, niewybredne żarty i dźwięki rockowych brzmień, gitarowe riffy, które rozsadzają scenę przy ul. Litewskiej.

Rock of Ages, plakat

„Rock of Ages”

Reżyserowi Jackowi Mikołajczykowi udało się w spektaklu znakomicie oddać rockowy klimat lat 80. Niemała w tym zasługa Tomasza Jacykowa, który stworzył na potrzeby przedstawienia, dla aktorów, rockowe stylówy, ubierając ich w jeansowe kamizelki ze ćwiekami, kurtki typu bomber, jeansowe katany, apaszki, wysokie trzewiki, sprawiając, że artyści wyglądają, jak prawdziwi rockmeni. Rockowy klimat doskonale oddaje także scenografia Mariusza Napierały, krzyżujące się światła reflektorów oraz światło neonów, które wiszą nad sceną.

Rockowa energia

Dwudziestka młodych artystów, występujących w spektaklu Teatru Syrena zaraża swoją energią, którą zasili by pół miasta, pasją i rockowym szaleństwem, jakiego warszawskie teatry jeszcze prawdopodobnie nigdy nie widziały.

Rock of Ages , scena z samochodem

Fot. K. Schubert, mat. prasowe T. Syrena

Znakomity jest Przemysław Glapiński jako narrator Lony. Aktor miał zadanie niełatwe, bo jego postać jest uczestnikiem wszystkich scenicznych wydarzeń i często wchodzi w interakcję z publicznością, rozśmieszając ją swoimi niewybrednymi dowcipami. Aktorowi doskonale udaje się oddać luz, nonszalanckość i wulgarność swojej postaci. Podczas spektaklu postać grana przez aktora przełamuje tzw. „czwartą ścianą” zwracając się do publiczności, przypominając im, że są w Teatrze Syrena, a narrator Lony to tylko aktor Przemysław Glapiński. Oczywiście nie brakuje także nawiązań do Teatru Muzycznego Roma, który grając też musicale, jest konkurencją dla Teatru Syrena. Salwy śmiechu u publiczności wywołuję opowieść Lony’ego, o tym, że scena przy Litewskiej jest teatrem miejskim i nie może sobie pozwolić na taki rozmach inscenizacyjny, jak Teatr Muzyczny Roma.

Rock of Ages scena zbiorowa

„Rock of Ages”, Fot. K. Schubert, mat. prasowe T. Syrena

Świetnie poradził sobie Rafał Szatan, który w roli Drew jest charyzmatyczny, znakomicie śpiewa i tańczy, i zachwycił umięśnionymi bicepsami moją towarzyszkę wieczoru. Doskonała jest także Dominika Guzek jako Sherrie.

„Rock of Ages” w Teatrze Syrena to wspaniałe sceny zbiorowe, piękne głosy i dynamiczna choreografia, spektakl godny uwagi.  W pierwszych minutach spektaklu, aktorzy śpiewają, że będzie „na grubo”. I słowa dotrzymują. Dają czadu! Jest „na grubo”. Ten spektakl, to prawdziwa rockowa jazda bez trzymanki, mocne rockowe pierd…cie. Let’s rock!!…

Ps. Spektakl ma podwójną obsadę.

Maciej Łukomski

Polecamy:

Recenzja: Musical „Rodzina Addamsów” w Teatrze Syrena

Antoni Pawlicki: Mam nadzieję, że jeszcze przede mną wiele ciekawych ról

10 najlepszych musicali w polskim teatrze, które trzeba zobaczyć

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o